W miniony poniedziałek prezydent Łodzi, Hanna Zdanowska, podczas konferencji prasowej poinformowała, że pracownicy wskazanych do otwarcia miejskich żłobków i przedszkoli przeszli uprzednio przesiewowe testy na obecność koronawirusa

- Na 3337 przebadanych pracowników żłobków i przedszkoli, osób z podejrzeniem koronawirusa mamy 456. To blisko 14 procent - mówiła Hanna Zdanowska.

W związku z dokonanymi badaniami zdecydowano się w poniedziałek 18 maja otworzyć tylko 1 z 32 żłobków oraz 31 ze 146 przedszkoli w Łodzi. Zdanowska zapowiedziała wówczas również, że wszystkie osoby, których wynik w testach przesiewowych był "pozytywny lub wątpliwy" będą miały zrobiony dodatkowy test wymazowy, który potwierdzi lub wykluczy zakażenie. 

Dziś na wspólnej konferencji wojewody łódzkiego i łódzkiego Państwowego Wojewódzkiego Inspektora Sanitarnego przekazano informacje o wynikach testów genetycznych znaczącej większości przebadanych osób. 

- Posiadamy informację, że spośród należących do personelu łódzkich żłobków i przedszkoli osób, które zostały błędnie zidentyfikowane jako chore na COVID-19, 312 osób jest zdrowych. Czekamy na wyniki jeszcze od ponad 100 osób, one będą znane w ciągu 48 godzin

- powiedział wojewoda łódzki, Tobiasz Bocheński.

- Z jednej strony jest to informacja radosna, z drugiej strony, należy wyrazić pewien żal. Radosna dlatego, że żadna z tych osób nie jest chora. Powinniśmy pochylić się nad tym, że te osoby przez pewien czas mogły żyć z myślą, że mogą być chore i dla nich i dla ich bliskich nie była to na pewno sytuacja komfortowa. Na konferencji pani prezydent Zdanowskiej te dane zostały błędnie zinterpretowane. To było wiadomo od początku, stąd liczne wypowiedzi specjalistów - dodał.

Wojewoda zaznaczył, że "wyniki interpretuje tylko lekarz", a jedyne "pewne" testy na obecność koronawirusa, to testy genetyczne w laboratoriach. Bocheński zdementował jednocześnie, że miasto Łódź mogło wykonać tylko testy serologiczne (mniej dokładne).

- Mogło zawrzeć umowę z którymkolwiek z prywatnych laboratoriów, jednakże wiemy, że taka umowa byłaby o wiele droższa niż ta na testy serologiczne

- powiedział.

W ubiegłym tygodniu do przedstawionych przez Hannę Zdanowską wyników testów przesiewowych odniósł się minister zdrowia, Łukasz Szumowski.

- W Łodzi się nie okazało, że wielu pracowników jest zakażonych. To trzeba wyjaśnić. W Łodzi okazało się, że wielu pracowników miało kontakt z wirusem

 - powiedział Szumowski. Dodał, że "testy immunologiczne", które wykonano pracownikom, "nie mówią o zakażeniu".

Tomasz Augustyniak, dyrektor pomorskiego sanepidu, powiedział w ubiegły wtorek w rozmowie z portalem onet.pl, że "to, co się działo w Łodzi, to nieporozumienie".

- Tam zbadano wszystkich testami serologicznymi, które nie potwierdzają zakażenia, więc sprawa jest bardziej polityczna i kompletnie nielogiczna - ocenił w rozmowie z onet.pl Augustyniak.

Na Twitterze Hanna Zdanowska zamieściła dzisiaj wpis, w którym stwierdziła, że "testy przesiewowe to była dobra decyzja".

W piątek były znane już pierwsze dane dotyczące wyników testów genetycznych pracowników żłobków i przedszkoli, którzy uzyskali pozytywny lub wątpliwy wynik w przesiewowych testach serologicznych. Wykluczyły one wówczas zakażenie koronawirusem u 56 pracowników miejskich żłobków oraz 121 pracowników przedszkoli. W związku z tym, zapadła decyzja o otwarciu wraz z dniem dzisiejszym, 25 maja, 5 żłobków i 46 przedszkoli.

Dzisiaj na stronach Urzedu Miasta Łodzi możemy przeczytać, że miasto, w związku z negatywnymi wynikami na obecność koronawirusa u pracowników, uruchamia od wtorku, 26 maja, kolejnych 67 placówek (9 żłobków i 58 przedszkoli). Oznacza to, że od jutra w Łodzi otwartych będzie 135 ze 146 przedszkoli i 15 z 32 żłobków.