Zalewa nas fala pseudonaukowych wypowiedzi osób publicznych stanowiących zagrożenie dla zdrowia publicznego – alarmują fundacje i organizacje pacjentów, które uruchomiły akcję „Stop celebrytyzacji pseudonauki”. 

„Celebryci, którzy zabierają głos w kwestiach dotyczących ochrony zdrowia, coraz częściej rozpowszechniają tezy, które nie tylko nie znajdują potwierdzenia w badaniach naukowych, ale wręcz stoją w sprzeczności z faktami potwierdzonymi naukowo” – ostrzegają przedstawiciele organizacji pacjentów.

Twierdzą oni, że niewłaściwe merytorycznie wypowiedzi osób publicznych oraz obdarzanie zaufaniem pseudomedycznych hochsztaplerów szkodzą pacjentom.

„Zdarza się – czytamy w apelu - że organizacje pacjenckie otaczają opieką rodziny, których bliscy, pod wpływem pseudonaukowych teorii, nie zgadzają się na podjęcie leczenia o udowodnionej skuteczności, odbierając sobie tym samym szansę na skuteczną terapię".

Pomysłodawczyni akcji i prezes Fundacji Watch Health Care Milena Kruszewska apeluje, żeby poza organizacjami pacjentów do akcji „Stop celebrytyzacji pseudonauki” włączyły się także instytucje państwowe.

- Dostrzegam działania Rzecznika Praw Pacjenta, który punktuje pseudomedyczne zjawiska. Ale ochrona zdrowia publicznego to także zadanie jednostek podległych i nadzorowanych przez Ministerstwo Zdrowia. Mamy jednostki, których eksperci powinni odważnie mówić „stop!”, gdy w przestrzeni publicznej pojawia się pseudomedyczny bełkot

przekonuje.

- Jeśli pacjent mówi, że szwankuje mu pamięć, podupada mu nastrój, nie może się skoncentrować, to najpierw szukam przyczyny; poprzez wywiad lekarski i badania. Ktoś mi mówił, że jedna z celebrytek na takie dolegliwości polecała wodę kryształową. Trudno to nawet skomentować – przyznaje prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie Łukasz Jankowski. Uczula, że to niebezpieczny, rosnący na sile trend.

Organizatorzy akcji są zaniepokojeni, że pandemia Covid-19 pogłębiła ten trend.

„Zamknięci w domach ludzie, pełni niepokoju o jutro – podkreślają - stali się ofiarami medialnego chaosu. Wśród masy sprzecznych informacji ze wszystkich stron, pojawiły się wypowiedzi tych, których znamy z pierwszych stron kolorowych gazet. Niektórzy drwili z sytuacji epidemicznej, podważając sens podejmowanych przez niemal cały świat działań izolacyjnych, a niektórzy ekspresowo stawali się pseudoekspertami w zakresie wirusologii przekonując na przykład, że picie ciepłej wody wypłucze koronawirusa z gardła”.

Zjawisko to występuje na całym świecie i nazywane jest celebrity-based medicine; czyli pseudomedycyna nie mająca nic wspólnego ani z faktami, ani tym bardziej ze zdrowym rozsądkiem.

- Jeśli aktorka bierze udział w szlachetnej kampanii edukacyjnej dotyczącej chorób nowotworowych i w tym samym czasie reklamuje śmieciowe jedzenie z gastronomicznej sieciówki udającej restaurację, to pokazuje tym samym, że nie jest ekspertką w sprawach naszego zdrowia – zwraca uwagę Kamil Paprotny, dietetyk kliniczny.

Członek Naczelnej Rady Aptekarskiej Marcin Wiśniewski przyznaje, że w zmaganiach z pseudonauką i mitami medycznymi bardzo ważną rolę pełni apteka.

– Apteka to placówka ochrony zdrowia i nie wyobrażam sobie, żeby farmaceuta nie wyprowadzał z błędu pacjentów, którzy uwierzyli nierzetelnej reklamie, hochsztaplerowi czy celebrycie - podkreśla.

Jako przykład podaje witaminę C - do niedawna reklamowano słynną „lewoskrętna”, a teraz „liposomalną”.

- Witamina C to witamina C, po prostu. Nie wyleczymy nią raka, nie odmłodniejemy dzięki niej o 15 lat. Jeśli ktoś chce za nią zapłacić kilkadziesiąt złotych, zamiast kilku, nie mogę mu tego zabronić, ale mam, jako farmaceuta, etyczny obowiązek zwrócić uwagę, że kupno tej droższej pozytywnie wpłynie przede wszystkim na kieszeń osoby, która ją reklamuje

przekonuje Marcin Wiśniewski.

Milena Kruszewska z Fundacji Watch Health Care przyznaje, że mamy prawo czegoś nie wiedzieć. Ale – dodaje - jest wyraźna granica między niewiedzą a stwarzaniem zagrożenia dla społeczeństwa.

- Liczymy, że ten nasz apel z jednej strony sprowokuje osoby publiczne do refleksji, a z drugiej zmobilizuje instytucje publiczne i środowiska naukowe do odważnego piętnowania wszelkich przejawów pseudomedycznych zjawisk. Również tych rozpowszechnianych przez celebrytów - podkreśla.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl