15 maja Hanna Gronkiewicz-Waltz stwierdziła w jednej ze stacji radiowych, że jej zdaniem na obu kandydatów (Rafała Trzaskowskiego i Radosława Sikorskiego) "już co najmniej od rana mają pewnie (...) na wszelki wypadek po 10 tys. podpisów". Gdy dziennikarz zwrócił uwagę, że wybory nie zostały jeszcze ogłoszone i nie można przeprowadzać zbiórki podpisów, stwierdziła, że "nie wiedziała tego".

Następnego dnia w TVN24, była prezydent Warszawy tłumaczyła się z kłopotliwych słów roztargnieniem.

To jednak nie jedyna sytuacja, która może budzić wątpliwości ws. zbierania podpisów poparcia dla kandydatury Trzaskowskiego. Podczas jego spotkania w "prekampanii" w Stargardzie doszło do zastanawiającej wymiany zdań, która została uwieczniona na krótkim filmie zamieszczonym w sieci. Poseł Sławomir Nitras zwrócił się do działacza Platformy o przyniesienie "kart". 

Nitras nie sprecyzował o jakie karty chodzi, lecz internauci wskazują, że mogły to być karty na których komitety poparcia zbierają podpisy dla swoich kandydatów.

- Michał, Michał, karty. Trzydzieści kart. Karty przynieś - mówi na opublikowanym nagraniu poseł Nitras.

- Czyste, tak? - dopytuje tajemniczy Michał.