Początkowo amator koni próbował zmylić funkcjonariuszy. Wymyślił historię o tym, że chciał uratować zwierzęta, które zdezorientowane szły ciemną drogą. Mundurowi nie dali wiary jego dość prozaicznym tłumaczeniom. Usłyszał zarzuty kradzieży, do których się przyznał

 - powiedziała Richter.

Konie zostały skradzione w nocy z 19 na 20 maja br. mieszkańcom powiatu gorzowskiego. Jednemu z nich złodziej zabrał kuca, a drugiemu klacz ze źrebakiem. Po przyjęciu tych zgłoszeń policjanci z Gorzowa natychmiast powiadomili ościenne jednostki.

Do działania przystąpili kryminalni z Sulęcina. Już w dniu zgłoszenia ustalili miejsce na terenie swojego powiatu, w którym mogą znajdować się zwierzęta. Na jednej z wiejskich posesji zauważyli trzy konie, które wyglądem odpowiadały tym ze zgłoszenia

- zrelacjonowała policjantka.

Dodała, że krótko potem podejrzany o kradzież koni został zatrzymany. Okazało się, że mieszkaniec pow. gorzowskiego zabrał je do gospodarstwa swoich dziadków w pow. sulęcińskim, którzy nie byli świadomi, że zwierzęta pochodzą z kradzieży.

Według śledczych chciał zarobić na sprzedaży zadbanych koni licząc na spory zysk.