Rosyjscy obrońcy praw człowieka i adwokaci uruchomili projekt o nazwie Szara Strefa, w ramach którego zbierają informacje o przypadkach koronawirusa w aresztach śledczych i koloniach karnych.

Doniesienia o zakażeniach wśród więźniów napłynęły w weekend: w moskiewskim areszcie śledczym Lefortowo zachorował Zijawudin Magomiedow, aresztowany w 2018 roku, jeden z najbogatszych wówczas biznesmenów w Rosji. Chorobę wykryto także u trzech innych więźniów aresztu Lefortowo, oskarżonych o przestępstwa gospodarcze. Magomiedow, który w areszcie spędził już dwa lata, uważany był za bardzo wpływowego przedsiębiorcę powiązanego z ówczesnym premierem Rosji Dmitrijem Miedwiediewem. Zakażenie koronawirusem ma u niego łagodny przebieg.

Według oficjalnych danych rosyjskiej Federalnej Służby Więziennej (FSIN) od początku pandemii w kraju zachorowało 617 funkcjonariuszy służb i 145 skazanych, podejrzanych i oskarżonych. Nie informowano o zgonach z powodu COVID-19. Po raz ostatni FSIN podawała dane o zachorowaniach 14 maja.

Zdaniem adwokat Wiery Gonczarowej regionalne służby więzienne ignorują pytania na temat zakażeń, z którymi zwracają się do nich obrońcy, choć dane o sytuacji w aresztach są dla adwokatów istotne ze względu na własne bezpieczeństwo.