Aktor w wywiadzie dla Onetu stwierdził, że pomoc proponowana przez ministerstwo kultury jest "żałosna".

Zapomoga wynosi 1800 zł. Do tej pory nieźle zarabiałem i żyłem na bardzo przyzwoitym poziomie, dlatego choć moje zarobki spadły teraz o ponad 90 proc., nie mam tupetu, żeby składać takie wnioski. Zresztą w niczym by mi nie pomogły. Pojedyncza rata kredytu mieszkaniowego znacznie przekracza tę sumę. Poza tym są artyści, którzy naprawdę przymierają głodem, a to jeszcze na razie mi nie grozi. Wiele osób myśli o sprzedaży mieszkania

- żali się Poniedziałek.

Spytany o to, czy myślał o podjęciu innej pracy, kiedy teatry są jeszcze zamknięte odpowiedział, że kolega zaproponował mu sprzedawanie lodów, mógłby też malować mieszkania - tylko zawsze pojawia się jakieś "ale".

Mój znajomy proponuje mi, żebym z nim sprzedawał lody. Mógłbym też malować mieszkania, jak za czasów krakowskiej PWST, ale chyba zmieniły się technologie, więc nie wiem, czy bym się odnalazł w tej niszy

- tłumaczy i przyznaje, że otrzymał postojowe w wysokości 5 tys. zł.

Dostałem pięć tysięcy złotych z Urzędu Pracy, bo prowadzę jednoosobową działalność. Wszystko, co robię poza rodzimym teatrem odbywa się w ramach tej działalności. Otrzymałem pomoc pod warunkiem, że nie zamknę działalności przez najbliższe trzy miesiące. Firma nie ma żadnych kosztów teraz, więc nie zamknę

- przyznał Jacek Poniedziałek.

Warto przypomnieć, że rząd tylko w ramach programu "Kultura w sieci" przeznaczył 80 mln złotych dla artystów. Ponadto wiele rozwiązań dla tej branży zawarto w tarczy antykryzysowej.