Oprócz SARS-CoV-2 znanych jest siedem koronawirusów - jednoniciowych wirusów RNA, które infekują ludzi. Cztery odpowiadają za 30 proc. przypadków przeziębienia. Dwa okazały się sprawcami groźnych epidemii - SARS-CoV-1 (lata 2002–2003, śmiertelność około 10 proc.), oraz MERS-CoV powodujący bliskowschodni zespół niewydolności oddechowej MERS, który zabija w około 35 proc. przypadków. 

Liczba chorych na SARS i MERS była niewielka w porównaniu z COVID-19, który rozprzestrzenia się dzięki bezobjawowym nosicielom, długiemu okresowi utajenia i wysokiej zakażalności. Wcześniej poszukiwaniom leku przeciwko koronawirusom nie poświęcano jednak wiele uwagi, groźniejsza wydawała się grypa. Zwłaszcza, że w normalnych warunkach badania kliniczne leków ciągną się latami. 

Teraz trwają pełną parą. Wirus SARS-CoV-2 okazał się bardziej zakaźny niż oczekiwano, nie reaguje też na większość typowych leków przeciwwirusowych.

Choć większość zakażonych koronawirusem przechodzi infekcję bezobjawowo albo zdrowieje do 3 tygodni, u około 5 proc. choroba ma ciężki przebieg z zespołem ostrej niewydolności oddechowej (ARDS).

Cykl rozwojowy koronawirusa zaczyna się od związania z enzymem ACE32 na powierzchni komórki. Stąd pomysł, by zmylić wirusa, podając pacjentowi sztuczny odpowiednik ACE2, z którym się on zwiąże. Rekombinowany ludzki ACE2 okazał się dobrze tolerowany w badaniu udziałem zdrowych ochotników. Wykazano, że zmniejsza wnikanie wirusów do komórek.

Camostat (inhibitor proteazy serynowej), zatwierdzony w Japonii do leczenia przewlekłego zapalenia trzustki i pooperacyjnego refluksu żołądkowego, blokuje replikację SARS-CoV-2 w ludzkich komórkach. Badania kliniczne trwają już w Holandii i Niemczech.

Przeciwmalaryczne chlorochina (CQ) i hydroksychlorochina (HCQ) to leki, których pochodne stosowane są reumatologii. W przypadku SARS-COV-2 hamują wnikanie do komórek i replikację wirusa, a wstępne wyniki małego badania HCQ u pacjentów z COVID-19 donoszą o szybszym ustąpieniu objawów.

Powszechnie stosowany antybiotyk azytromycyna (AZ) blokuje też replikację wirusów Zika i grypy w ludzkich komórkach. Niewielkie badanie wykazało zmniejszenie miana wirusa u pacjentów z COVID-19, otrzymujących kombinację HCQ i AZ. Mimo wątpliwości HCQ i AZ zostały w USA zatwierdzone do stosowania w trybie awaryjnym w COVID-19.

Niestety HCQ i AZ mogą doprowadzić do śmiertelnej arytmii serca a HCQ - szkodzić oczom. Zdarzały się zgony osób biorących pochodne chininy bez konsultacji z lekarzem. Kilka analiz przeprowadzonych w USA i Europie sugeruje niewielkie korzyści z monoterapii HCQ u pacjentów z COVID-19.

Inhibitory proteaz sprawdziły się w walce z HIV. Niestety, proteazy koronawirusów mają inną budowę, a kombinacja lopinawiru i rytonawiru okazała się nieskuteczna u pacjentów z SARS oraz COVID-19. Być może uda się opracować inhibitory działające na proteazę koronawirusa.

Teoretycznie atrakcyjnym celem dla leków jest enzym helikaza, nie ma jednak dowodów, że stosowane w leczeniu opryszczki amenamewir lub priteliwir są skuteczne przeciwko koronawirusowi.

RNA-zależna polimeraza RNA (RdRp) bierze udział w replikacji, jak i transkrypcji wirusowego RNA. Jej inhibitorami są na przykład fawipirawir (zatwierdzony w 2014 w Japonii jako lek na grypę) oraz remdesiwir, który miał być lekiem na gorączki krwotoczne (wirusy Ebola i Marburg). Remdesiwir udaje zwykły nukleotyd, ale blokuje enzym RdRp. Podczas epidemii eboli okazał się bezpieczny, choć mniej skuteczny niż przeciwciała. Późniejsze badania wykazały, że w modelach zwierzęcych remdesivir działa przeciwko SARS-CoV-1 i MERS-CoV. 

Remdesiwir, na którego eksperymentalne użycie zgodziła się Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków FDA działa tylko, gdy wirus intensywnie się namnaża. Może to łagodzić przebieg choroby, jednak nie gwarantuje wyleczenia. W Polsce można go podawać tylko w ramach eksperymentu leczniczego pacjentowi, u którego wyczerpano wszystkie inne możliwości leczenia. W Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym we Wrocławiu badania z tym związane prowadzi prof. Krzysztof Simon.

Wstępne wyniki amerykańskich badań wskazują, że w porównaniu do placebo remdesiwir o 31 proc. przyspiesza powrót do zdrowia. Jednak o ile śmiertelność leczonych nim chorych nie przekraczała 8 proc., to leczonych jedynie placebo – 11,6 proc. To niewielka statystycznie różnica.

Trwają badania nad właściwościami różnych leków – od przeciwlękowych po antyalergiczne. Podczas badań laboratoryjnych na hodowlach małpich komórek obiecujące wyniki dały antypsychotyczny haloperidol, przeciwdepresyjna syramezyna, antyhistaminowe klemastyna i kloperastyna, oraz eksperymentalny przeciwnowotworowy zotatifin. Żaden z wymienionych nie został wypróbowany u chorych na COVID-19.

Obserwacje kliniczne wskazały za to na podawaną w przypadku zgagi famotydynę, hamującą wydzielanie kwasu żołądkowego. Pacjenci, którzy przyjmowali famotydynę, a potem zachorowali na COVID-19 - mieli ponaddwukrotnie większe szansę na przeżycie. Jednak badanie objęło tylko 84 przyjmujących famotydynę, a wyniki większego badania będą znane za kilka miesięcy.

Namnażanie wirusa może również zakłócać żeński hormon – progesteron, co częściowo mogłoby tłumaczyć, dlaczego mężczyźni częściej umierają z powodu COVID-19.

Są też leki, które pobudzają namnażanie wirusa w hodowli małpich komórek. Lekiem takim jest przeciwkaszlowy dekstrometorfan, składnik syropów na kaszel (nie zaobserwowano, aby syrop na kaszel pogarszał przebieg choroby). Ten sam zespół wykazał, że eksperymentalny lek PB28 lepiej od hydroksychorochiny hamuje namnażanie wirusa, nie zakłócając jednak rytmu serca. Na razie PB28 również nie był testowany na ludziach.

Terapią wspomagającą leczenie jest podawanie przeciwciał z osocza osób, które wyzdrowiały z COVID-19. Przeciwciała mogą pomóc w usuwaniu koronawirusa, jak i w szybszym powrocie do zdrowia. Metoda stosowana jest w Centralnym Szpitalu Klinicznym MSWiA w Warszawie. Od początku epidemii lekarze stosują także podawany dożylnie tocilizumab - przeciwciało, które blokuje potęgującą rozwój stanu zapalnego - interleukinę 6. Był on dotychczas stosowany w leczeniu reumatoidalnego zapalenia stawów. Podany pacjentom z tzw. zespołem burzy cytokinowej (nadmierna reakcja układu odpornościowego) zmniejsza natężenie objawów klinicznych i skraca czas zależności od respiratora.

Kontrowersje budzi losartan, stosowany u pacjentów z nadciśnieniem. Blokuje receptory z których korzysta SARS-CoV-2. Uniwersytet w Minnesocie rozpoczął dwa badania kliniczne z jego wykorzystaniem. Pierwszy eksperyment ocenia, czy losartan może zapobiegać niewydolności wielonarządowej u pacjentów z COVID-19, a drugi, czy może łagodzić objawy i zapobiegać hospitalizacji. Jest też badanie sugerujące, że blokery receptorów angiotensyny II, do których należy losartan, mogą pobudzić organizm do wytworzenia większej ilości receptorówACE2, co sprzyjałoby zakażeniu.

Iwermektyna należy do substancji wytwarzanych przez żyjące w glebie bakterie – promieniowce. Jako lek przeciwko pasożytom przyczyniła się ona do zwalczania ślepoty rzecznej(onchocerkozy) oraz filariozy, działa też na świerzbowce, wszy i pchły. W przypadku bezkręgowców działa na kanały jonowe, w zakażeniach wirusowych mechanizm na razie nie jest dokładnie nie znany. Naukowcy z australijskiego Monash University wykazali, że może hamować namnażanie wirusa, jednak dawki stosowane in vitro były tak wysokie, że podane ludziom mógłby się okazać niebezpieczne. Dlatego FDA ostrzegła przed stosowaniem tego leku w przypadku COVID-19 (wiele osób poszukiwało iwermektyny w Internecie bądź pytało o nią na portalach medycznych i weterynaryjnych).