Opozycja podtrzymuje, że prezydent Andrzej Duda powinien mianować na funkcję I prezesa Sądu Najwyższego kandydata z największym poparciem sędziów Zgromadzenia Ogólnego SN - sędziego Włodzimierza Wróbla.

Z Konstytucji RP uchwalonej i opublikowanej w 1997 roku wynika, że prezydent RP nie pełni funkcji przewodniczącego Komisji Wyborczej SN, który ma ogłosić wynik wyborów dokonany przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wybierających spośród siebie osobę na funkcję I prezesa tego sądu. Konstytucja jednoznacznie określa, że ZOS SN zgłasza pięciu kandydatów, a prezydent RP - wybrany w wyborach powszechnych i mający z tego tytułu mandat reprezentowania obywateli - wybiera spośród nich tę osobę, która  - jego zdaniem - będzie najlepiej pełniła tę funkcję. To nie przedstawiciele sędziów, a prezydent jako przedstawiciel obywateli dokonuje wyboru

- podkreślają w liście otwartym klubowicze.

Konstytucja RP, oddając w ręce wybranego wolą ludu prezydenta decyzję o wyborze jednego spośród pięciu kandydatów Zgromadzenie Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego na funkcję I prezesa tego sądu, realizuje - wprawdzie w niewielkim stopniu, ale jednak -  ideę, że władza sądownicza jest właściwie żadna i winna być zależna od woli ludu

- czytamy w liście Klubu Gazety Polskiej im. gen. pil. Andrzeja Błasika w Poznaniu.

Wyrazem najwyższej hipokryzji środowiska sądowniczego jest powoływanie się na monteskiuszowski trójpodział władzy, pomijając miejsce jakie wyznaczył on dla władzy sądowniczej w tym trójpodziale. Uważamy, że sugestia, że prezydent RP ma być jedynie figurantem w podejmowaniu decyzji o wyborze I prezesa Sądu Najwyższego jest złamaniem konstytucji RP

- podkreślono.