W środę wieczorem w TVP wyemitowano film Sylwestra Latkowskiego "Nic się nie stało", w którym opisano kulisy przestępstw Krystiana W., ps. Krystek, działającego w Trójmieście. Mężczyzna był określany przez media mianem "łowcy nastolatek". Produkcja opowiada o pedofilskim procederze, do którego miało dochodzić w sopockim lokalu Zatoka Sztuki.

Media w momencie otwarcia Zatoki Sztuki w 2011 r. pisały o niej jako "największej i najbardziej multidyscyplinarnej prywatnej inwestycji tego typu w kraju". Szefowa Fundacji Multidyscyplinarne Centrum Kulturalno-Artystyczne, która odpowiadała za organizację wydarzeń kulturalnych i artystycznych w lokalu, twierdziła, że "główną częścią działalności instytucji będzie organizowanie kursów i warsztatów artystycznych dla artystów, które prowadzić będą wybitni twórcy o światowej sławie". 

W Zatoce organizowano wiele wydarzeń kulturalnych - koncertów, spektakli, pokazów, spotkań autorskich, na których pojawiali się osoby znane i nierzadko wpływowe.

Marcin T., współtwórca Zatoki Sztuki, w rozmowie z serwisem sopot.naszemiasto.pl w 2016 r. stwierdził, że w Zatoce tylko "w samym roku 2015 odbyło się prawie 200" wydarzeń kulturalnych. W lokalu odbywały się koncerty m.in. Seana Paula, Boba Sinclara, Tomasza Stańki, Agi Zaryan. Wydarzenia z udziałem znanych osób przyciągały inne znane osoby. O rozpoznawalności i pewnego rodzaju pozycji lokalu w środowisku artystycznym i nie tylko może świadczyć fakt, że w ramach cyklicznie odbywającego się wydarzenia "Zatoka Kobiet" w 2014 r. swoją biografię "Między nami" prezentowała tam Małgorzata Tusk, żona urzędującego wówczas premiera, Donalda Tuska. Rok później w ramach "Zatoki Kobiet" odbyło się spotkanie z byłą pierwszą damą, Jolantą Kwaśniewską.

Co więcej, podczas edycji z 2015 r., co dziś wydaje się fatalnym zbiegiem okoliczności, odbywały się warsztaty współprowadzone przez prof. Andrzeja Depkę, specjalistę seksuologa, certyfikowanego seksuologa sądowego, współautora publikacji "Metodyka pracy biegłego psychiatry, psychologa oraz seksuologa w sprawach karnych".

Zatoka Sztuki to również wydarzenia o charakterze charytatywnym. Tak obecnie wspomina je aktorka, Grażyna Wolszczak.

"Z pół roku temu chyba zadzwoniła dziewczyna, która przedstawiła się jako asystentka Sylwestra Latkowskiego z pytaniem dlaczego poparłam Zatokę Sztuki. Odpowiedziałam, ze w Zatoce Sztuki byłam dwa razy. Raz na imprezie charytatywnej Fundacji Przemek Dzieciom, drugi raz na także charytatywnej imprezie Stowarzyszenia Druga Strona Medalu. I tylko z tej strony znam Zatokę Sztuki - nieodpłatnego udostępniania swoich sal w celu zbierania funduszy na szlachetny cel" - napisała na Facebooku aktorka.

O mrocznej stronie miejsca - jak pisze Wolszczak - nie ma żadnej wiedzy i "nie bywała w Zatoce na nocnych imprezach". Takiej wiedzy nie miał również znany aktor, Wiktor Zborowski.

"Kilka lat temu wystąpiłem w Zatoce Sztuki razem z kilkorgiem koleżanek i kolegów w koncercie piosenek Wojtka Młynarskiego. Wojtek prowadził ten koncert. Rzeczywiście napisałem „Tak dla Zatoki Sztuki” pod swoim zdjęciem. Gdybym wiedział wtedy jak paskudne rzeczy tam się działy, nie napisałbym i nie wystąpił. Tyle prawdy" - napisał kilka dni temu na Facebooku aktor.

Inną stronę Zatoki w krótkim wpisie na Twitterze dostrzegł koszykarz Marcin Gortat.

Wiele wątpliwości pojawić mogło się już przy emisji spotu promującego Dream Club i Zatokę Sztuki. Trudno jednoznacznie i z dużą pewnością wskazać datę jego powstania, jednak w serwisie YouTube został zamieszczony 16 listopada 2012 r., czyli ponad rok po otwarciu Zatoki. 

W reklamowym spocie widzimy mężczyznę, który spędza upojny weekend w Zatoce Sztuki. Film kończy wykorzystane w dokumencie Latkowskiego ujęcie, w którym pojawia się relaksująca kąpiel w wannie, alkohol i... dwie nagie kobiety w łóżku.

- Jeżeli ktoś trafiał w takie miejsce, widział chociażby te reklamy, które są powszechnie dostępne, to mógł i powinien mieć podejrzenia, że dzieje się tam coś bardzo niedobrego

- powiedział kilka dni temu w TVP Info redaktor naczelny "Gazety Polskiej", Tomasz Sakiewicz.

W filmie Latkowskiego, o spocie promującym lokal, mówił także prezydent Sopotu, Jacek Karnowski.

- Ten film reklamowy mógłby być reklamą domu publicznego. Miałem za to sprawę karną wytoczoną przez Marcina T., bo powiedziałem, że to jest ku*widołek, a nie żadna "zatoka sztuki" - mówił w "Nic się nie stało Karnowski.

W listopadzie 2016 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku orzekł, że prezydent Sopotu miał prawo użyć takich słów w odniesieniu do lokalu. Padły one po raz pierwszy w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej", kilka dni po zatrzymaniu Krystian W., ps. "Krystek" w 2015 r.

"Krystek" został zatrzymany na początku listopada 2015 r. w związku ze śmiercią 14-letniej Anaid. Sprawa ta jest głównym wątkiem filmu "Nic się nie stało Sylwestra Latkowskiego". 

W 2019 r. ruszył proces Krystiana W., który oskarżony jest o 65 przestępstw, w tym 40 o charakterze seksualnym, takich jak gwałty, obcowanie płciowe z małoletnimi czy nakłanianie małoletnich do prostytucji.

Akt oskarżenia sformułowany przez prokuraturę obejmuje również m.in. Marcina T., współzałożyciela Zatoki Sztuki. Śledczy zarzucają mu "obcowanie płciowe z małoletnimi w zamian za korzyści majątkowe oraz doprowadzenie osoby małoletniej do obcowania płciowego w zamian za korzyść majątkową". Marcin T. nie przyznaje się do winy. Odcina się również o Krystiana W.

Dziennikarze twierdzą, że znane i wpływowe osoby mogły nie tylko pomagać budować wizerunek Zatoki Sztuki jako przestrzeni artystyczno-kulturalnej. Tomasz Sakiewicz uważa, że w sprawie Zatoki trzeba działać szybko, bo może istnieć ryzyko szantażowania ważnych osób.

- To miejsce, gdzie odbywały się te akty pedofilskie, to było też miejsce zbierania haków, szantażowania. Dzisiaj wielu ludzi boi się, że kwity zostaną pokazane i dlatego broni ich do końca. Tu trzeba działać szybko, bo naprawdę wiele osób w państwie, również ze świata polityki, może być szantażowanych - mówi redaktor naczelny "Gazety Polskiej".

O nagraniach, materiałach z Zatoki Sztuki mówił także w rozmowie z "Faktem" dziennikarz śledczy Jarosław Szostak, który twierdzi, że w lokalu bawiło się wiele osób związanych z organami ścigania. 

- Wiele z nich mogło zostać nagranych. Jedna z dziewczyn, która pracowała w Zatoce Sztuki, przyznała, że wszystko było tam filmowane - stwierdził Szostak.