Podczas sobotnich obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN sędziowie wyłonili pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa sądu. W sobotnim głosowaniu Włodzimierz Wróbel uzyskał 50 głosów, Małgorzata Manowska - 25 głosów, Tomasz Demendecki - 14 głosów, Leszek Bosek - 4 głosy, Joanna Misztal-Konecka - 2 głosy.

Ostatecznego wyboru na sześcioletnią kadencję na tym stanowisku dokona prezydent.

- Pan prezydent ma swobodę w wyborze. Gdyby było tak, jak mówi pan Borys Budka, po co w ogóle wybierać pięciu kandydatów?

- pytał Borowski, odnosząc się do "ultimatum" Borysa Budki ws. wyboru I prezesa SN.

Gość Tomasza Sakiewicza przyznał, że "sędzia Włodzimierz Wróbel niekoniecznie ma szanse na objęcie funkcji I prezesa Sądu Najwyższego".

- Reprezentuje to skrzydło w Sądzie Najwyższym, które nie chce żadnych zmian. Do tej pory legitymizowało destrukcję, potęgowało chaos w wymiarze sprawiedliwości… Nie wydaje mi się, że pan prezydent reprezentanta tego skrzydła mianuje na funkcję I prezesa Sądu Najwyższego

- ocenił.

Jak mówił dalej, ""starzy sędziowie" walczą do końca, ale maja świadomość, że przegrali". - Wiedzą, że zostanie wybrana osoba, która chce reform, która rozumie, że wymiar sprawiedliwości trawi rak korupcji, kolesiostwa, nepotyzmu… Myślę, że tak będzie. Cieszę się, że wśród pięciu kandydatów znaleźli się przedstawiciele ruchu reformatorskiego - mówił w Telewizji Republika.

- To suwerenna decyzja pana prezydenta. Tak, jak sędziowie walczą, aby nie wywierać na nich nacisków politycznych, tak uważam, że skandalem jest, że pan Budka usiłuje swego rodzaju szantażem wywrzeć nacisk na prezydencie. To zwykły skandal, ale świadczy wyłącznie o lęku przed zmianami w wymiarze sprawiedliwości

- mówił dalej.

Zachęcamy do wysłuchania: