Podczas sobotnich obrad Zgromadzenia Ogólnego Sędziów SN sędziowie wyłonili pięciu kandydatów na stanowisko I prezesa sądu.

W sobotnim głosowaniu Włodzimierz Wróbel uzyskał 50 głosów, Małgorzata Manowska - 25 głosów, Tomasz Demendecki - 14 głosów, Leszek Bosek - 4 głosy, Joanna Misztal-Konecka - 2 głosy. Ostatecznego wyboru na sześcioletnią kadencję na tym stanowisku dokona prezydent.

- Po tym, jak Trybunał Konstytucyjny został sparaliżowany i upolityczniony Sąd Najwyższy jest najważniejszym sądem w naszym kraju, który musi cieszyć się niezależnością i autorytetem

- mówił dziś dziennikarzom Trzaskowski na zamkniętym polsko-niemieckim przejściu granicznym w Lubieszynie. Jak dodał, "Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego organizuje pracę sądu, ale również jest największym i najważniejszym autorytetem w naszym kraju".

Trzaskowski zwrócił się z apelem do prezydenta Andrzej Dudy:

Pomimo faktu, że ostateczny głos w sprawie jest wyłączną prerogatywą urzędującego prezydenta, Trzaskowski postanowił "zaapelować" do Andrzeja Dudy:

"Pierwszym Prezesem Sądu Najwyższego powinna zostać osoba, która uzyskała większość w zgromadzeniu ogólnym, a taką osobą jest sędzia Włodzimierz Wróbel. To jest niesłychanie istotne, żeby ta decyzja, która pan prezydent podejmie była decyzją, która szanuje konstytucję".

Kandydat Koalicji Obywatelskiej na prezydenta podkreślił, że "w tej chwili Sąd Najwyższy stoi na straży polskiego prawa".

- Każda inna decyzja, próba wyboru sędziego, który nie uzyskał większości udowodniłaby ponad wszelką wątpliwość, że pan prezydent Andrzej Duda jednak podlega presji politycznej, a nas na to nie stać w tej sytuacji, w której autorytet sądu jest tak ważny

- mówił Trzaskowski.