Policjanci wystrzelili wiele granatów z gazem łzawiącym, by rozpędzić antyrządową manifestację w dzielnicy handlowej Causeway Bay na wyspie Hongkong. Zatrzymano co najmniej jedną osobę podejrzewaną o organizację nielegalnego zgromadzenia – przekazała publiczna stacja RTHK.

Demonstranci rozproszyli się, ale pozostali w okolicy. Według policyjnych komunikatów "uczestnicy zamieszek" niszczyli światła na skrzyżowaniach i blokowali ulice. Policja użyła armatek wodnych, przy czym ucierpieli również relacjonujący te wydarzenia dziennikarze – podała RTHK.

Co najmniej trzy małe demonstracje odbyły się natomiast przed siedzibą biura łącznikowego rządu centralnego ChRL w Hongkongu. W żadnej z nich nie brało udziału więcej niż osiem osób, by nie łamać ograniczeń związanych z pandemią Covid-19. Działacze demokratyczni zarzucali Pekinowi, że przy pomocy planowanych przepisów chce uciszyć głosy sprzeciwu.

Obecnie nie jest jasne, jaki będzie kształt planowanych praw o bezpieczeństwie narodowym, ani kiedy zostaną one wprowadzone w życie w Hongkongu. Przygotowany w Pekinie projekt zakłada zakaz i zwalczanie działalności separatystycznej, terrorystycznej i wywrotowej, a także zagranicznych ingerencji w sprawy Hongkongu.

Przedstawiciele hongkońskiej opozycji określali te plany jako "koniec Hongkongu" i zasady "jednego kraju, dwóch systemów", która zapewnia regionowi szeroki zakres autonomii.

Szef chińskiej dyplomacji Wang Yi powiedział na konferencji prasowej w Pekinie, że reforma jest konieczna, by chronić bezpieczeństwo narodowe w Hongkongu, gdzie przez całą drugą połowę 2019 roku masowe antyrządowe demonstracje regularnie przeradzały się w starcia z policją.

"Konieczne jest stworzenie i poprawa systemu prawnego i mechanizmu egzekwowania dla specjalnego regionu administracyjnego Hongkongu, by chronić bezpieczeństwo narodowe"

- oświadczył Wang. Zapewnił, że rozważane obecnie przepisy dotyczą wąskiego zakresu działań i nie wpłyną na prawa i swobody Hongkongu ani interesy zagranicznych firm.

Ponad 200 wpływowych osobistości politycznych, w tym obecnych i byłych parlamentarzystów z ponad 20 krajów świata potępiło tymczasem w sobotę "jednostronne wprowadzenie legislacji o bezpieczeństwie narodowym w Hongkongu", określając je jako "rażące złamanie chińsko-brytyjskiej wspólnej deklaracji" z 1984 roku w sprawie przekazania Hongkongu Chinom.

"To wszechstronny atak na autonomię, praworządność i podstawowe wolności miasta. Integralność jednego kraju, dwóch systemów wisi na włosku"

- napisano w oświadczeniu, przygotowanym przez ostatniego brytyjskiego gubernatora Hongkongu Christophera Pattena i byłego szefa brytyjskiej dyplomacji Malcolma Rifkinda.