Pawlak o niezbadanych wątkach sprawy Zatoki Sztuki. "Nikt nie sprawdzał, skąd te dziewczyny się tam wzięły"

Ujawnione w filmie ["Nie się nie stało"] informacje wskazują na to, że nie zbadano [w śledztwie] najprawdopodobniej wielu wątków, np. tego, że dziewczynki wychodziły do tego klubu z domu dziecka. Nikt nie weryfikował okoliczności, skąd te dziewczyny się tam wzięły, dlaczego miały możliwość wychodzenia, jakie były ich dalsze losy, co się z nimi stało. To wymaga wnikliwej analizy - ocenił dzisiaj w rozmowie z Katarzyną Gójską na antenie Telewizji Republika Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka.

Mikołaj Pawlak
screen Telewizja Republika

Mówiąc o niedawnych produkcjach filmowych traktujących o problemie pedofilii - "Zabawie w chowanego" braci Sekielskich oraz "Nic się nie stało" Sylwestra Latkowskiego - Mikołaj Pawlak, Rzecznik Praw Dziecka, zauważa, że oba filmy dotyczą "wielkiej zbrodni, wielkiego zła, jakie jest czynione wobec dzieci".

- Niezależnie od grupy zawodowej trzeba takie sytuacje zwalczać. To nie jest tak, że dopiero w ostatnim czasie, po tych filmach, zareagowaliśmy, czy prokurator generalny, czy biuro Rzecznika Praw Dziecka. Prace trwały od lat, od 2015 r. w sposób systemowy przeprowadzane były konkretne zmiany na rzecz obrony dzieci. Po pierwsze, rejestr pedofilów, zaostrzenie kar za przestępstwa, teraz podjęta inicjatywa z państwową komisją, która ma zbadać te przypadki [pedofilii - red.]. Nasze działania muszą się uzupełniać - powiedział rzecznik.

Pawlak odniósł się także do podjętej tuż po emisji filmu Latkowskiego decyzji zażądania od prokuratur i sądów wszystkich akt w sprawie przedstawionej w reportażu, aby sprawdzić, czy w śledztwach zbadane zostały wszystkie wątki. 

- Ujawnione w filmie informacje wskazują na to, że nie zbadano najprawdopodobniej wielu wątków, np. tego, że dziewczynki wychodziły do tego klubu z domu dziecka. Nikt nie weryfikował okoliczności, skąd te dziewczyny się tam wzięły, dlaczego miały możliwość wychodzenia, jakie były ich dalsze losy, co się z nimi stało. To wymaga wnikliwej analizy

- ocenił Mikołaj Pawlak.

Zadeklarował, że biuro RPD oraz prokuratura chcą nie tylko badać sprawy, które były, ale także "działać prewencyjnie".

Na pytanie prowadzącej dotyczące problemu, że "w niektórych kręgach społecznych pedofilia w pewnym zakresie albo jest akceptowalna, albo nie budzi takiego sprzeciwu, jaki budzić powinna, jest zbyt łatwo rozgrzeszana", rzecznik stwierdził, że jest to "degrengolada".

- Ta akceptacja jest niedopuszczalna. Musimy sobie uświadomić, że dziecko pokrzywdzone tego typu czynem, całe życie będzie ponosiło tego skutki. Niezależnie od grona, w jakim się to dzieje, a szczególnie artystycznym, które ma szczególny wpływ na kształtowanie postaw ludzi, nie może być to akceptowane. Będziemy robili wszystko, by świadomości społecznej przedstawić obraz dziecka jako tego, które ma być chronione, a nie jako tego, które ma być przedmiotem czynności seksualnej. Po to jest wzmocnienie prawa, po to jest ten stanowczy odzew wymiaru sprawiedliwości, który do tej pory faktycznie sobie nie radził. Było nastawienie na pomoc sprawcy, a nie pokrzywdzonemu

- zaznaczył Rzecznik Praw Dziecka.

 

Źródło: Telewizja Republika, niezalezna.pl

#Nic się nie stało #rzecznik praw dziecka #Mikołaj Pawlak

maa
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo