Paweł Tanajno, który po raz kolejny kandyduje na prezydenta RP, robi sobie kampanię jako lider tzw. strajku przedsiębiorców. W rzeczywistości osób prowadzących biznes jest tam niewiele - jak już pisaliśmy, 70 proc. manifestujących nigdy nie prowadziło firmy, a na protestach pojawiają się między innymi... bezdomni.

Ale dziś Tanajno najwyraźniej przesadził. Jak poinformowała warszawska policja - kandydat na prezydenta został zatrzymany, gdyż naruszył nietykalność cielesną funkcjonariusza.

Nie będzie przyzwolenia na atakowanie policjantów. Jeżeli ktoś wyciąga rękę na funkcjonariusza, zmusza nas do zdecydowanej reakcji. Potwierdzamy, że w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej policjanta zatrzymany został Paweł Tanajno

- podała stołeczna policja.

Rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak zaznaczył, że nie jest to zatrzymanie prewencyjne, lecz procesowe związane z możliwością popełnienia przestępstwa.

Tanajno miał zastosować agresję wobec policjantów w momencie, kiedy działali oni w kordonie. Funkcjonariusze aktualnie zbierają materiały i przesłuchują świadków zajścia. Kandydat na urząd Prezydenta RP noc spędzi w policyjnym areszcie.

Wcześniej Komenda Stołecznej Policji podała na twitterze, że podczas tzw. strajku przedsiębiorców konieczne było działanie policjantów w pododdziałach zwartych. "Osoby naruszające prawo zostaną wylegitymowane. Kierowane będą m.in. wnioski o ukaranie do sądu" – zapewniła policja.

Uczestnicy tzw. strajku przedsiębiorców wyruszyli dziś z pl. Defilad. Ogłosili, że idą w kierunku Pałacu Prezydenckiego. Zaapelowali o przemarsz chodnikami "gęsiego" w odległości 2 metrów. Przez sprzęt nagłaśniający informowali, że się rozchodzą. Policja eskortowała idących.

Przedtem zebrali się na pl. Defilad. "Pomimo licznych przekazów dot. nielegalności zgromadzeń, na Placu Defilad zaczyna się gromadzenie osób. Na miejscu pracuje Zespół Antykonfliktowy Policji, jak również kierowane są komunikaty do obecnych. Niestety gromadzące się osoby nie zachowują bezpiecznej odległości” – ogłaszała stołeczna policja twitterze.

Na placu przed Pałacem Kultury zgromadzili się ludzie z flagami biało-czerwonymi. Policja zabezpieczała teren. Przez głośniki informowała, że w związku ze stanem epidemii "grupowanie osób jest zabronione".

Uczestnicy protestu na apel jego inicjatora kandydata na prezydenta Pawła Tanajno ułożyli na schodach prowadzących do Pałacu Kultury krzyż ze zniczy i kwiatów. Wyjaśnił, że ma być to krzyż symbolizujący ciężary, jakie na nich nałożył rząd, ograniczając możliwości prowadzenia działalności gospodarczej.

Stołeczna policja informowała rano, że na sobotę nie zostało zarejestrowane żadne zgromadzenie, dlatego każde będzie nielegalne. - Informujemy, że żadne zgromadzenie nie zostało zarejestrowane. Wszystkie zgromadzenia będą nielegalne. Obecny przekaz wskazuje, że główny cel protestujących to walka z Policją. Pomysłodawcy, mówiąc o proteście, używają określeń "hybrydowy" i "manewry". Czuć charakter "pokojowy" – ironizowała policja na twitterze.