Wicemarszałek Senatu, przewodniczący PiS w Krakowie Marek Pęk podczas briefingu prasowego odniósł się do sprawy wulgarnego napisu, który w sobotę rano odkryto na drzwiach do biura poselskiego partii przy ul. Retoryka 7.

"Kilkukrotnie mieliśmy już przed biurem takie wulgarne napisy, ale pierwszy raz ktoś wtargnął na klatkę schodową, pierwszy raz spotkaliśmy się z taką bezpośrednią próbą przemocy"

- wyjaśnił Pęk.

Jednoznacznie wskazywał, że członkowie struktur potępiają tego typu zachowania.

"Pragniemy stąd, z Krakowa wystosować apel do wszystkich środowisk politycznych, wszystkich uczestników kampanii wyborczej, wszystkich ludzi, którzy są zainteresowani, zaangażowani w życie wyborcze w Polsce - żeby obniżyć stopień emocji, stopień agresji"

- wskazywał wicemarszałek.

W ocenie Pęka "biura parlamentarzystów PiS są miejscem ataków, i to coraz bardziej bezczelnych, brutalnych, fizycznych ataków nienawiści".

Jak wyjaśnił, członkowie partii chcieliby, aby życie polityczne w kraju oparte było "na kulturze, na merytorycznej debacie, na tym wszystkim, co jest dopuszczalne w europejskiej kulturze demokratycznej".

Z kolei przewodniczący klubu PiS w radzie miasta Włodzimierz Pietrus odniósł się do zjawiska tzw. mowy nienawiści, której stosowanie - jak ocenił - oponenci niejednokrotnie zarzucali politykom jego ugrupowania.

"Tutaj mamy do czynienia z czynami nienawiści, czyli ktoś poszedł już o krok dalej, i jest to niepokojący sygnał"

- wskazywał Pietrus. Podkreślił, że tego typu działań należy zaprzestać, bo "mogą one doprowadzić do pewnego nieszczęścia, które niejednokrotnie zdarzało się nam obserwować na scenie politycznej".

Zgłoszenie o zdarzeniu na policję wpłynęło w sobotę rano. Funkcjonariusze ujawnili na drzwiach wulgarny napis namalowany farbą w spreju; podobne napisy znajdowały się na chodniku przed kamienicą. W budynku tym mieści się Małopolskie Biuro Prawa i Sprawiedliwości oraz biuro poselskie Ryszarda Terleckiego.