Jak poinformował w piątek zespół prasowy podlaskiej policji, do drzwi mieszkania starszej pani zadzwonił mężczyzna, który podał się za pracownika firmy wodociągowej; twierdził że próbuje ustalić miejsce rzekomej awarii. 97-latka uwierzyła i wpuściła go do środka. Na jego polecenie odkręciła też wodę w kranie w kuchni i miała obserwować jej ciśnienie; on w tym czasie miał szukać przyczyn awarii w instalacji w łazience.

Wtedy do mieszkania weszła kobieta, którą rzekomy hydraulik przedstawił jako swoją szefową. Po kilku minutach poszukiwań przyczyn rzekomej awarii oboje wyszli, a wtedy właścicielka mieszkania zorientowała się, że wraz z nimi zniknęły jej oszczędności i biżuteria, o łącznej wartości ok. 10 tys. zł.

Okradziona kobieta szybko zawiadomiła policję podając rysopis rzekomych pracowników firmy wodociągowej; dzięki współpracy m.in. służb patrolowych i dzielnicowego, parę udało się szybko zatrzymać. To 30-letnia kobieta i 42-letni mężczyzna; pieniędzy i biżuterii przy sobie już nie mieli.

Kilka dni temu w Podlaskiem odnotowano też nie kradzież, a oszustwo z wykorzystaniem podobnej metody. Mieszkanka Augustowa zapłaciła 200 zł za sprawdzenie czujników gazu w mieszkaniu. Okazało się, że mężczyzna nie był pracownikiem firmy zajmującej się takimi sprawami i wystawił fałszywy dowód wpłaty.

Przypominając o takich przestępstwach policja apeluje - zwłaszcza do starszych osób - by nie wpuszczały do domu osób nieznajomych przed upewnieniem się, kim są (choćby poprzez prośbę o okazanie legitymacji), nie przekazywały im żadnych pieniędzy i nie trzymały w domu dużych kwot.

Unikaj podejrzanie korzystnych ofert, tym bardziej, jeżeli sprawa połączona jest z wymogiem podpisywania dokumentów, wpłatą zaliczki, ujawnieniem informacji, czy okazaniem swoich oszczędności, współdziałaj z sąsiadami w zakresie wzajemnej ochrony i obserwacji mieszkań, zgłaszaj policjantom informacje o zauważonych podejrzanych osobach, które pojawiły się w waszej klatce, mieszkaniu, czy posesji.