W ubiegłym miesiącu lotnisko Chopina zanotowało gigantyczny spadek jeśli chodzi o korzystających z portu podróżnych. Obsłużyło o ponad 99 proc. mniej pasażerów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. - Nie ma dla mnie smutniejszego widoku niż puste lotnisko - mówi w rozmowie z portalem FilaryBiznesu.pl prezes Przedsiębiorstwa Państwowego „Porty Lotnicze” i dyrektor warszawskiego portu Mariusz Szpikowski. - Jesteśmy za tym, aby ruch lotniczy odbudować w sposób możliwie jak najszybszy, ale zdajemy sobie też sprawę - i jest to cel nadrzędny - że musi to się odbyć w sposób absolutnie bezpieczny - dodaje.

Paweł Woźniak: W kwietniu ruch na lotnisku Chopina zamarł niemal całkowicie. To trudna sytuacja dla Portów Lotniczych.

Mariusz Szpikowski: Dla mnie nie ma piękniejszego widoku niż okręt pod pełnymi żaglami i smutniejszego niż puste lotnisko. Obecnie jednak w naszym kraju obowiązuje podstawowa zasada, że naczelnym interesem jest bezpieczeństwo epidemiczne państwa. Priorytet mają decyzje polskiego rządu oraz Głównego Inspektora Sanitarnego. W trosce o bezpieczeństwo zdrowotne obywateli władze polskie zdecydowały o zamknięciu przestrzeni powietrznej czy wstrzymaniu lotów międzynarodowych. To siłą rzeczy musiało się przełożyć na brak jakiegokolwiek ruchu na lotniskach, za wyjątkiem programów specjalnych takich jak Lot do domu czy Cargo dla Polski. Ale to był bardzo niewielki wolumen w stosunku do tego, co wcześniej było wykonywane na lotnisku.  Decyzje władz centralnych są dla nas zrozumiałe i my je szanujemy.

Jak można zaradzić zaistniałej sytuacji?

Jesteśmy za tym, aby ruch lotniczy odbudować w sposób możliwie jak najszybszy, ale zdajemy sobie sprawę - i jest to cel nadrzędny, że musi to się odbyć w sposób absolutnie bezpieczny. Obecnie pracujemy nad wprowadzeniem odpowiednich procedur, zgodnych z wszelkimi wytycznymi. Stąd nasza intensywna współpraca z inspektoratem sanitarnym.

Czy lotnisko jest w stanie zrobić coś więcej?

Należy pamiętać, że jesteśmy infrastrukturą obsługową czyli pewnym elementem łańcucha dostaw, w ramach którego są przecież jeszcze linie lotnicze czy biura podróży. 

Tak naprawdę wszystko zależy od tego jakie będzie poczucie bezpieczeństwa pasażerów. Tak więc nie tylko ważne jest to co będzie się działo na lotniskach, ale również to jakie standardy zapewnią zarówno przewoźnicy, jak i przede wszystkim miejsca destynacji do których pasażerowie będą podróżować czyli hotele, pensjonaty, parki rozrywki itp. Dopiero to wszystko wpłynie na odbudowywanie się rynku.

To nie jest proces zależny tylko od lotniska czy linii lotniczych, nawet nie od pojedynczego państwa - przecież wiele podróży odbywa się pomiędzy różnymi krajami i w różnych segmentach. Są podróże biznesowe, turystyczne, zarobkowe czy migracyjne. Dla rynku potrzeba jest zapewnienia poczucia bezpieczeństwa klientom w każdym fragmencie tej układanki.

Czy zatem rynek jest już gotowy na powrót do świadczenia usług?

Koniecznie trzeba uniknąć sytuacji, w której zbyt pochopny ruch spowoduje powrót jakiejś fali zachorowań. Tu pokładamy nadzieję i zaufanie w odpowiednie służby.

Z drugiej strony mamy sytuację, w której wszyscy gracze na rynku chcą już rozpocząć latanie. Ale przecież podstawowa rzecz jest taka, że to przecież pasażerowie muszą chcieć latać.

Pamiętajmy, że już przed wybuchem pandemii były poukładane programy na cały sezon letni, a nawet pierwsze przymiarki do sezonu zimowego. Dziś nie mówimy już o odbudowie tych istniejących siatek, ale mówimy o całkowitym resecie, o zaplanowaniu i zbudowaniu przez linie lotnicze nowych siatek połączeń. To będzie zupełnie nowa struktura. Potem potrzeba będzie czasu na zapełnienie systemów rezerwacyjnych.

Ale podstawą jest to, aby pasażerowie przekonali się, że podróże są bezpieczne. My jako lotniska zrobimy wszystko co w naszej mocy, aby to bezpieczeństwo zapewnić, ale biorąc pod uwagę to jak złożony jest rynek podroży lotniczych, to nie wszystko od nas zależy.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl