Kwietniowe dane o sprzedaży detalicznej paradoksalnie nie są aż tak złe, a kolejne miesiące powinny przynieść zauważalną poprawę - uważa Michał Dybuła z BNP Paribas. 

Michał Dybuła twierdzi, że są to "paradoksalnie dobre dane".

- Wiemy, że kwiecień był najprawdopodobniej najgorszym miesiącem, jeśli chodzi o efekty koronawirusa. Spadek dynamiki sprzedaży około dwukrotnie więcej niż w marcu nie wydaje się zatem jakimś bardzo dużym spadkiem. Jeżeli weźmiemy pod uwagę wczorajsze dane o produkcji i zestaw dzisiejszych, to z szybkiej prognozy wynika, że na początku II kw., w kwietniu, PKB skurczył się o ok. 3 proc. Pewnie ten spadek będzie większy, bo dane nie uwzględniają sektora usług, który najmocniej ucierpiał, ale wciąż - ten spadek nie wydaje się aż tak dużym spadkiem - powiedział.

Dodał, że w tym kontekście istotne są dane o koniunkturze, która - względem kwietnia - w maju nieco się poprawiła.

- Kolejne etapy odmrażania gospodarki będą wspierały mniejsze tempo recesji. To daje pewną nadzieję, że ten wpływ wirusa nie będzie aż tak bardzo głęboki jak moglibyśmy się jeszcze kilka tygodnia temu obawiać - zaznaczył ekspert. 

Stwierdził, "że majowe twarde dane, zarówno jeśli chodzi o przemysł, jak i sprzedaż detaliczną, powinny być lepsze - gdzieś pomiędzy danymi za kwiecień i marzec. Dane za czerwiec powinny być jeszcze lepsze".

- Jeżeli nie pojawi się kolejna fala wirusa na jesień, co chyba można powiedzieć, że najgorsze mamy już za sobą

powiedział Dybuła.

Jak wynika z danych GUS, sprzedaż detaliczna w cenach stałych w kwietniu 2020 r. spadła o 22,9 proc. w ujęciu rocznym, a w ujęciu miesięcznym spadła o 12,3 proc. Sprzedaż detaliczna w cenach bieżących spadła w ubiegłym miesiącu o 22,6 proc. rdr.



Artykuł pochodzi ze strony filarybiznesu.pl