W siedzibie Warmińsko-Mazurskiego ZPN pismo jest analizowane i tak naprawdę nikt nie wie, co z tym fantem dalej zrobić. Legia domaga się uchylenia uchwały o zakończeniu sezonu a także weryfikacji wyniku meczu z Sokołem. 

Rozpatrywanie pierwszej części protestu leży w kompetencjach zarządu Warmińsko-Mazurskiego ZPN, ale jego druga część już powinna trafić do komisji ds. rozgrywek. Ta jest jednak organem wykonawczym i sprawą może się zająć tylko na wniosek zarządu.

Zachodzą też poważne wątpliwości formalne. Wnioski o weryfikację wyniku można składać do 48 godzin po zakończeniu spotkania. Tutaj mamy pierwszą zagwozdkę, bo mecz został przełożony w połowie listopada ubiegłego roku na 1 kwietnia. W drugim terminie nie było możliwości grania w piłkę, bo po świecie szalała pandemia koronawirusa. W związku z tym nie zachodzą możliwości złożenia wniosku o weryfikację wyniku. 

Czasy są nietypowe, więc i cała sprawa jest precedensowa. Legia, wysyłając protest, chce skorzystać z faktu, że w piłkarskich regulaminach nie istnieje definicja, co w przypadku weryfikacji wyniku meczu, który się nie odbył. 

W znanych nam przepadkach mówią o tym regulaminy dyscyplinarne wojewódzkich związków czy też PZPN. Przepisy zawierają jednak tylko ewidentnych uchybień jak np. grę nieuprawnionego zawodnika czy zakłócenie przebiegu spotkania przez kibiców. Do tego weryfikacji podlega wynik uzyskany na boisku. 

Co ważne, w obecnym stanie prawnym nie ma i tak możliwości rozegrania meczu pomiędzy Sokołem Ostróda a Legią II. Rozporządzenie kancelarii premiera zezwalające na grę w piłkę dotyczy tylko Ekstraklasy, I i II ligi. Czwarty i niższe poziomy rozgrywkowe pozostają w zawieszeniu. Do kiedy? Tego nie wiadomo. 

W tej sytuacji Warmińsko-Mazurski ZPN mógłby przychylić się do wniosku Legii i wyznaczyć termin rozegrania spotkania na nieodległą przyszłość, np. za dwa tygodnie. Szanse na to, że wtedy będzie można grać w piłkę na czwartym poziomie ligowym są znikome. Po ponownym nieodbyciu meczu Warmińsko-Mazurski mógł być umyć ręce, stwierdzając, że dołożył wszelkich starań, aby losy awansu do II ligi rozstrzygnęło jednak boisko.

Jeśli nie uda się nic wskórać w Olsztynie, Legia chce skorzystać z możliwości odwołania się do Komisji ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego PZPN. Istnieją jednak spore wątpliwości, czy rozpatrując sporną kwestię komisja nie złamałaby… własnego regulaminu.

W paragrafie 1 czytamy: 

Komisja ds. Rozgrywek i Piłkarstwa Profesjonalnego, zwana dalej „Komisją" jest organem doradczym Zarządu Polskiego Związku Piłki Nożnej, powołanym do realizacji zadań w zakresie prowadzenia rozgrywek I i II ligi, Centralnej Ligi Juniorów Pucharu Polski, piłki nożnej kobiet szczebla centralnego oraz Futsalu szczebla centralnego sprawowania nadzoru nad rozgrywkami prowadzonymi przez Związki Piłki Nożnej. Ponadto Komisja jest powołana do ustalania ekwiwalentu za wyszkolenie zawodników zgodnie z właściwością określoną przepisami związkowymi.
- stanowi uchwała zarządu PZPN. 

Niechlujstwo autorów regulaminu sprawiło, że w kluczowym dla Legii i Sokoła miejscu brakuje… słowa „i”. Prawidłowy zapis powinien brzmieć „(…) oraz Futsalu szczebla centralnego i sprawowania nadzoru nad rozgrywkami prowadzonymi przez Związki Piłki Nożnej”. 

Brak spójnika powoduje, że komisja ma się zajmować rozgrywkami futsalu organizowanymi przez Związki Piłki Nożnej. Takie jednak… nie istnieją.