Pytanie od redakcji Niezalezna.pl brzmiało: "Dlaczego dopiero teraz zdecydował się Pan zostać kandydatem PO na prezydenta, a nie zrobił tego wcześniej, kiedy w prawyborach startowała marszałek Małgorzata Kidawa-Błońska i prezydent Poznania Jacek Jaśkowiak?"

Kandydat sporo mówił o obserwacjach z fotela samorządowca, ale konkretnej odpowiedzi na pytanie, dlaczego Trzaskowski nie wziął udziału w prawyborach - nie usłyszeliśmy.

Przede wszystkim dlatego, że w epidemii, jako samorządowiec mogłem obserwować jak nieudolne jest państwo PiS i że potrzebuje arbitra, w postaci prezydenta Rzeczypospolitej, który będzie to państwo i rząd pobudzał do działania. Wiemy, że są sprawy najważniejsze, które muszą być zaadresowane, przez aktywnego prezydenta, który nie jest tylko i wyłącznie niemym świadkiem wydarzeń. Ale również w tych ostatnich miesiącach przekonałem się, że rządzący, a zwłaszcza Jarosław Kaczyński na celownik wezmą samorządy, ponieważ Jarosław Kaczyński nie znosi wszystkiego, co niezależne. W związku z tym, żeby bronić samorządności nie tylko w dużych miastach, mniejszych miastach, ale również na wsi, zdecydowałem się na ten start

- stwierdził Rafał Trzaskowski.

Trudno jednak uwierzyć, że prezydent Warszawy mógłby kogokolwiek pobudzić do działania, skoro sam - jak przypomniał niedawno Adam Bielan - nie wywiązał się z 55 na 59 swoich obietnic z kampanii samorządowej. Ponadto stołeczny ratusz najwolniej z wszystkich dużych miast w Polsce rozpatruje wnioski przedsiębiorców w ramach "Tarczy Antykryzysowej".

Ale na tym Trzaskowski nie zakończył. Postanowił jeszcze pochwalić się, że samorządowcy... dziękują mu za start w wyborach.

Gdziekolwiek rozmawiam z każdym prezydentem, burmistrzem, oni mówią: "Dziękujemy, że startujesz. Startujesz również w obronie naszych obywateli, którzy potrzebują silnego samorządu, bo silny samorząd rozumie ich potrzeby i walczy o ich interesy"

- podkreślił prezydent Warszawy.