Im dłużej Senat będzie dyskutował nad ustawą, tym krótsza będzie kampania, więc wszyscy uczestnicy tych rozmów powinni sobie zdawać z tego sprawę

- powiedział Bartoszewski, komentując dzisiejsze obrady tzw. okrągłego stołu.

Jeśli chodzi o o ulicę imienia śp. Lecha Kaczyńskiego, to jest rzeczą absurdalną, żeby prezydent Warszawy, prezydent Polski nie miał ulicy we własnym mieście

- zaznaczył poseł PSL.

Mogę przytoczyć takie moje osobiste wspomnienie. Dzień przed śmiercią mojego ojca spędziłem z nim godzinę rozmawiając i ostatnie słowa, które mi powiedział były takie, że bardzo dobrze mu się współpracowało z Lechem Kaczyńskim jak był ministrem sprawiedliwości, a mój ojciec był ministrem spraw zagranicznych w tym samym rządzie. Bardzo dobrze go wspominał. Jest rzeczą niewłaściwą, żeby w Warszawie ulicy im. Lecha Kaczyńskiego nie było

 - podkreślił.

Następnie Bartoszewski powiedział, dlaczego - jego zdaniem - zmiana kandydata KO jest szansą dla kandydata PSL na prezydenta Władysława Kosiniaka-Kamysza.

Bardzo dobrze, że pan Trzaskowski startuje, bo przy starcie pani Kidawy-Błońskiej istniała szansa, że pan prezydent Andrzej Duda wygra w pierwszej turze. A teraz ta szansa znikła. Z mojego punktu widzenia to lepiej, że mój kandydat Władysław Kosiniak-Kamysz miał szansę wejść do drugiej tury. Bo jest na to duża szansa

- stwierdził.

Nasz kandydat, który jest kandydatem centroprawicowym, ma szanse przejść do drugiej tury. Jeśli tak się stanie to wszystko jest możliwe

- dodał.

Na te słowa zareagował drugi rozmówca - Przemysław Czarnek z PiS.

Przy całym szacunku do Władysława Kosiniaka-Kamysza i mojego znakomitego rozmówcy prof. Bartoszewskiego, nazywanie pana Kosiniaka-Kamysza kandydatem centroprawicowym to jest naprawdę wielka metamorfoza, biorąc pod uwagę fakt, gdzie państwo byliście w Koalicji Europejskiej i z kim z tęczowymi sztandarami chodziliście jeszcze półtora roku temu. Ale każdy ma prawo do zmiany

- stwierdził Przemysław Czarnek.