O skierowaniu do wojewody pomorskiego pytania dotyczącego testów, poinformowały służby prasowe sopockiego Urzędu Miasta. Do przesłanego mediom komunikatu dołączono list wystosowany przez Magdalenę Czarzyńską-Jachim - wiceprezydent Sopotu odpowiedzialną m.in. za oświatę.

Pismo do wojewody opatrzone zostało nagłówkiem „dotyczy bezpieczeństwa dzieci i ich rodzin oraz nauczycieli i pracowników żłobków i oddziałów przedszkolnych w szkołach podstawowych w Sopocie”.

Czarzyńska-Jachim przypomniała w liście ogłoszone dzień wcześniej wyniki łódzkich badań przesiewowych i poprosiła wojewodę „o pilne stanowisko, czy w świetle zaistniałych faktów zamierza Pan zobowiązać dyrektorów Powiatowych Stacji Sanitarno-Epidemiologicznych do zlecenia wykonania testów molekularnych wszystkim pracownikom przedszkoli i żłobków, którzy mają kontakt z dziećmi?”. Wiceprezydent kurortu zapytała też wojewodę, „czy zaleca zamknięcie placówek – żłobków, przedszkoli i oddziałów przedszkolnych do czasu otrzymania wyników testów?”.

„Powrót do sopockich żłobków i przedszkoli zadeklarowało odpowiednio około 26 proc. i około 10 proc. rodziców. Obawiam się, że po informacji z Łodzi odsetek rodzin skłonnych oddać dzieci do placówek będzie jeszcze mniejszy”

– zakończyła swój list Czarzyńska-Jachim.

„Odpowiedzialność za otwarcie placówek opiekuńczych i edukacyjnych została w całości przerzucona na samorządy” – podkreśliła też Czarzyńska-Jachim cytowana w przekazanym mediom komunikacie. Dodała, że „nie każdą gminę czy powiat stać na cykliczne testowanie pracowników z własnych funduszy”. „To powinno być finansowane centralnie zadanie rządu, które zapewni bezpieczeństwo wszystkim – bez względu na to, czy mieszkają w dużym mieście czy małej miejscowości. Sopot z miejskiego budżetu kupił już do tej pory niemal 600 testów dla pracowników domów pomocy społecznej, MOPS, ratowników medycznych czy personelu Oddziału Geriatrycznego” – dodała.

Z podobnym pismem zwróciły się też do wojewody w poniedziałek władze Gdańska. Poinformował o tym na konferencji prasowej Piotr Kowalczuk, zastępca prezydenta Gdańska ds. edukacji i usług społecznych. Wyjaśnił, że prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz zapytała wojewodę pomorskiego, czy Główny Inspektorat Sanitarny zaleca wykonanie testów pracownikom oświaty, a jeśli tak jest, to „wniosła, aby służby sanitarne wojewody takie testowanie przeprowadziły”.

Kowalczuk wyjaśniał, że od poniedziałku do gdańskich urzędników zajmujących się oświatą trafia dużo pytań dotyczących kwestii testowania gdańskich pracowników oświaty pod kątem koronowirusa. Przypomniał, że „miasto Gdańsk już wyręczyło państwo”, wykonując z własnych środków badania pracowników domów pomocy społecznej i szpitala psychiatrycznego. „

Sopot i Gdańsk otworzyły swoje przedszkola i żłobki w poniedziałek 18 maja. Identyczną decyzję podjęły władze Łodzi, jednak wcześniej wszyscy pracownicy mający kontakt z dziećmi zostali poddani testom przesiewowym pod kątem Covid-19. W poniedziałek prezydent Łodzi Hanna Zdanowska poinformowała, że na 3337 przebadanych osób u 456 (13,66 proc.) wykryto przeciwciała koronawirusa, co oznacza, że prawdopodobnie mieli styczność z chorobą lub są aktualnie zarażeni. Osoby te skierowano na dokładniejsze badania genetyczne. Ostatecznie władze Łodzi otworzyły 18 maja tylko te placówki, w których żaden z pracowników nie miał wyniku budzącego wątpliwości.