„Każdy, kto myśli, że demokracja to jest anarchia, myli się. Demokracja nie równa się anarchia. Państwo demokratyczne to jest państwo, które nie może tolerować łamania prawa i ma środki do tego, żeby to przestrzeganie prawa zapewniać. Mając to na względzie, służby państwa, służby porządkowe podjęły rzeczywiście takie działania, jakie podjęły”

– powiedział Sasin na briefingu prasowym w Zamościu (Lubelskie), gdzie pytany był o to, dlaczego użyto gazu wobec demonstrujących w sobotę w Warszawie.

Wicepremier podkreślił, że prawo musi być przestrzegane, szczególnie w tak trudnym okresie pandemii, kiedy wszystkich obowiązują pewne obostrzenia. „Państwo musi dbać o to, żeby bezpieczeństwo obywateli było zapewnione i żeby prawo było przestrzegane. Zawsze, kiedy prawo będzie łamane, państwo demokratyczne musi wkraczać, ingerować, ponieważ największym zagrożeniem dla demokracji jest anarchia” – powiedział Sasin.

Zaznaczył, że zdecydowana większość obywateli wzorowo się stosuje do obostrzeń, co pozwala unikać znacznie większej skali zakażeń, unikać tragedii. „Dzięki wielkiemu poświęceniu całego społeczeństwa, wielkiej mobilizacji i wielkiej dyscyplinie udaje się uniknąć tego, co najgorsze” – dodał wicepremier.

W sobotę na Placu Zamkowym w Warszawie odbył się tzw. strajk przedsiębiorców, którzy protestowali w związku z ich pogarszającą się sytuacją wynikającą z epidemii koronawirusa. Funkcjonariusze policji, którzy przybyli na miejsce, informowali, że zgromadzenie jest nielegalne i wzywali do rozejścia się. Policjanci otoczyli protestujących kordonem i legitymowali ich. Demonstranci byli prewencyjnie zatrzymywani.

Komenda Stołecznej Policji informowała wtedy na Twitterze, że na demonstracji są przypadki agresji wobec policjantów i „w związku z czynną napaścią na funkcjonariuszy użyto środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej i gazu”. Według doniesień medialnych użyto gazu pieprzowego.