W sieci umieszczono cztery nagrania ze wszystkich dni posiedzenia zgromadzenia. Jak zaznaczono w komunikacie Sądu Najwyższego, pliki audio zostały udostępnione na polecenie pełniącego obowiązki I prezesa sądu Aleksandra Stępkowskiego, który przewodniczy temu zgromadzeniu. Zapewniono przy tym, że nagrania z kolejnych dni posiedzenia będą na bieżąco udostępniane.

Chodzi o posiedzenie Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Sądu Najwyższego, które od 8 maja obradowało w celu wyboru pięciu kandydatów na I prezesa tego sądu. Po trzech dniach posiedzenia pod przewodnictwem Kamila Zaradkiewicza sędziom udało się zakończyć etap formalny obrad i przejść do fazy wyłaniania kandydatów. Zaproponowano wówczas 20 kandydatur, z czego jedynie dziewięć osób skutecznie wyraziło wolę kandydowania.

Na pierwszoplanową postać obrad już pierwszego dnia wyrósł sędzia Piotr Prusinowski. Jedna z jego pierwszych wypowiedzi była "ad vocem dla pana sędziego Tomczyńskiego".

- Do kogo pan mówi takie słowa? Do mnie pan to mówi? Ja się dziś dowiedziałem, że jakimś cudem się dostałem do Sądu Najwyższego, a w latach 80. byłem komunistą. Proszę pana, ja w tych latach byłem w podziemnym harcerstwie, gdzie pan był? Co pan do mnie mówi w ogóle? Tu też się zwracam do wszystkich aktualnych antykomunistów, którzy gromko klaskali na tej sali. Gdzie wy byliście (tu pada słowo "kurna" lub "k...a" - niezrozumiałe) w latach 80? Jeżeli ktoś mówi tu o dziwnym dostaniu się do Sądu Najwyższego... Mam 30-letni staż, przeszedłem wszystkie konkursy, więc proszę swoje konkursy zweryfikować, w jaki sposób się tu dostaliście. Ale nie do mnie te teksty! Natomiast jeżeli chodzi o wypowiedzi pana sędziego Demendeckiego, to mam taką poradę do pana przewodniczącego również, jako profesor do profesora. Bo przy okazji, że byłem sędzią, to przeszedłem całą ścieżkę naukową. Nie wygłaszajcie tu panowie jakichś swoich myśli bo tu nie są studenci na sali. To nie są matoły, którym trzeba wytłumaczyć ABC. Coś Wam się pomieszało tutaj!

- grzmiał sędzia Prusinowski. 

Ten sam sędzia później obrał za cel przewodniczącego obrad, czyli p.o. I Prezesa Sądu Najwyższego Kamila Zaradkiewicza. "Prosiłem pana, żeby pan nie robił wykładów, bo tu nie matoły siedzą" - zwracał się do prowadzącego zgromadzenie. 

- Ja w jakimś sensie przecieram oczy panie przewodniczący. Przecieram oczy ze zdziwienia. Gdzie my jesteśmy, na wykładzie studenckim, gdzie jest Bóg, który objawia prawdę objawioną? Przed chwilą prosiłem pana, żeby pan nie robił wykładów, bo tu nie matoły siedzą. Stwierdzam pewne fakty, proszę pana. Jesteśmy tu trzy godziny, padło szereg wniosków, a pan jako omnibus, Bóg, jedyny wiedzący, wszystko rozstrzyga. Wracam do tych lat 80. o których mówiłem. Znałem tego typu zawodników, którzy w taki sposób rozstrzygali sprawy. I o to walczyłem, żeby czegoś takiego nie było, że przyjdzie człowiek wszechwiedzący, bez żadnego trybu, bez żadnej postawy i będzie objawiał prawdy objawione, bo on wie wszystko najlepiej. Niech się pan zastanowi, jako profesor, nad tym

- mówił Prusinowski. 

W ubiegłą środę Kamil Zaradkiewicz postanowił odroczyć bez terminu obrady zgromadzenia i zwrócić się do prezydenta o zmianę regulaminu Sądu Najwyższego z uwagi na zaistniałe istotne wątpliwości interpretacyjne.

Z kolei w ubiegły piątek Kancelaria Prezydenta przekazała, że w związku z rezygnacją sędziego Zaradkiewicza z wykonywania obowiązków I prezesa Sądu Najwyższego prezydent Andrzej Duda powierzył pełnienie tej funkcji sędziemu Aleksandrowi Stępkowskiemu. Jak mówił sędzia Zaradkiewicz, jego rezygnacja z przewodniczenia sądu jest wyrazem protestu wobec utrudniania prac zgromadzenia sędziów. Już po nominacji w piątek sędzia Stępkowski wyznaczył termin wznowienia obrad zgromadzenia na 22 maja