Olsztyńskie szpitale powoli wznawiają odłożone z powodu pandemii zabiegi i porady specjalistyczne udzielane w poradniach. Od poniedziałku ruszyły porady specjalistów w przychodni przy szpitalu miejskim, ale by z nich skorzystać, pacjenci muszą wypełnić ankietę kwalifikacyjną, mieć maseczkę, zdezynfekować ręce i poddać się pomiarowi temperatury.

"Pacjenci muszą się stawić punktualnie na konkretnie wyznaczoną godzinę pod rygorem odwołania konsultacji" – poinformowała rzecznik szpitala Daria Rodziewicz. Dodała, że pod gabinetem lekarskim na wizytę może czekać tylko jedna osoba.

W szpitalu pulmonologicznym w ubiegłym tygodniu wznowiono m.in. autoimunoterapię, której poddawani są pacjenci uczuleni na jady owadów błonkoskrzydłych (pszczoły, osy), która była wstrzymana w ostatnich tygodniach.

"Nasz szpital na czas pandemii nie zawiesił diagnostyki ani onkologicznej, ani chorób płuc. Wykonywaliśmy niezbędne zabiegi. Teraz robimy ich więcej, wznowiliśmy w pełni rehabilitację"

– powiedziała dyrektor szpitala pulmonologicznego Irena Petryna.

Terapię pacjentów onkologicznych prowadziła też w czasie pandemii olsztyńska poliklinika. "Wykonywane były niezbędne zabiegi u pacjentów onkologicznych, prowadzona była chemioterapia. Teraz wznawiamy działalność do takiego stanu jak sprzed pandemii, czyli np. w pełni będą pracowały oddziały, które ograniczyły na pewien czas działalność, np. rehabilitacja, czy ortopedia" – powiedział rzecznik placówki Tomasz Kos. Dodał, że w związku z tym, że szpital w pełni realizuje już kontrakt, finansowanie placówki jest takie, jak wynegocjowano z NFZ.

Dyrektor Petryna zwróciła uwagę, że pandemia znacząco wpłynęła na sytuację finansową szpitala. "Wspomógł nas marszałek kwotą 1,5 mln zł na sprzęt i środki ochrony osobistej, wojewoda sfinansuje nam zakup respiratora, dostawaliśmy też z Agencji Rezerw Materiałowych płyny dezynfekcyjne i środki ochrony osobistej. To wszystko jest ogromnym wsparciem, bo np. samo dostosowanie szpitala do warunków epidemicznych, budowa śluz itp. kosztowało nas 150 tys. zł" – powiedziała Petryna.

Dodała jednak, że w czasie pandemii znacząco wzrosły koszty np. środków ochrony pracowników, np. rękawiczek. "Wyższych stawek oczekują od nas nawet firmy kateringowe, które przywożą posiłki do szpitala. Ponieważ zamawiamy mniej posiłków, to ich ceny zostały podniesione tak, by zrekompensować firmie kateringowej straty. To sprawia, że przyszłość jawi się trudna" – powiedziała Irena Petryna.

Pełnej działalności nie wznowił jeszcze szpital wojewódzki w Olsztynie. Zastępca dyrektora ds. lecznictwa Jerzy Górny powiedział, że w szpitalu jest 50-procentowe obłożenie.

"Przyjmujemy pacjentów, których stan zagraża ich życiu i zdrowiu, np. osoby po wypadkach, z zawałem czy udarem. Mamy nadzieję, że pełną działalność rozpoczniemy w czerwcu, ale to będzie zależało od sytuacji epidemicznej w całym kraju, nie tylko u nas w regionie"

– powiedział Górny.

W czasie niepełnej działalności szpital wojewódzki w Olsztynie otrzymuje miesięcznie z NFZ 1/12 kontraktu. "To pozwala nam normalnie funkcjonować, opłacać rachunki czy wypłacać pensje dla personelu" – powiedział dr Górny.