Pakiet mobilności to zestaw propozycji przepisów regulujących transport w UE. Prace nad nim rozpoczęły się w 2017 roku. Regulacje, które zakładają m.in. objęcie przepisami dotyczącymi delegowania pracowników kierowców w transporcie międzynarodowym, wzbudzają wiele kontrowersji. Kraje Europy Środkowo-Wschodniej uważają, że to próba wypychania ich firm transportowych z zachodnioeuropejskich rynków i forma protekcjonizmu gospodarczego. Bruksela broni regulacji i wskazuje, że chodzi o to, by kierowcy mieli równe warunki pracy w UE.

"Te przepisy stwarzają bariery dla przedsiębiorstw transportowych z Europy Wschodniej, ale nie tylko. Duże wątpliwości mieli Portugalczycy, czy Irlandczycy"

- powiedział Złotowski na wideokonferencji zorganizowanej przez Stałe Przedstawicielstwo PE w Polsce.

Przypomniał, że pakiet został pod koniec poprzedniej kadencji europarlamentu przegłosowany i trafił do prac w komisji transportu. Na przełomie maja i czerwca ma odbyć się drugie czytanie. Głosowanie w komisji transportu PE odbędzie się najprawdopodobniej w czerwcu, a głosowanie na sesji plenarnej w lipcu.

Złotowski tłumaczył, że Polsce w pakiecie mobilności nie podoba się m.in. objęcie części operacji transportu międzynarodowego przepisami o delegowaniu pracowników, wprowadzenie wymogu odpoczynku przez kierowców poza pojazdem, obowiązek powrotu ciężarówki co osiem tygodni do kraju rejestracji firmy czy ograniczenie możliwości świadczenia usług kabotażowych.

Europoseł poinformował, że przygotował wraz z innymi parlamentarzystami szereg poprawek do projektu.

"Złożyliśmy przy współpracy ministerstw transportu wszystkich dziewięciu państw (które są przeciwne regulacjom) 37 poprawek. (...) Jeśli któraś z nich zostanie zaakceptowana, to dyskusja na Radzie może rozpocząć się od nowa. Będzie to oznaczało opóźnienie wejścia w życie tego pakietu, jeśli przeszedłby w tym kształcie, który nas dziś nie zadowala"

- powiedział.

Jedna z proponowanych poprawek odwleka wejście w życie pakietu mobilności z powodu pandemii koronawirusa.

Pod koniec marca Polska z grupą kilku krajów UE zwróciła się do chorwackiej prezydencji, szefa PE i przewodniczącej KE o zawieszenie prac nad pakietem mobilności. Ministrowie transportu Polski, Bułgarii, Cypru, Węgier, Malty, Łotwy, Litwy i Rumunii wystosowali list w tej sprawie. Teraz do tej grupy krajów dołączyła jeszcze Belgia.

W liście zwrócono uwagę, że bezprecedensowe rozprzestrzenianie się koronawirusa już wpływa i będzie miało dalej głęboki wpływ na sektor transportu drogowego. Ze względu na kryzys oczekiwane jest znaczne ograniczenie podaży usług transportowych. Ministrowie podkreślili, że zdecydowana większość przedsiębiorstw transportu drogowego w UE to małe i średnie firmy, które są szczególnie wrażliwe na zawirowania gospodarcze.

Zgodnie z pakietem mobilności możliwe mają być trzy operacje kabotażowe - czyli dotyczące transportu w ramach jednego kraju z użyciem pojazdu zarejestrowanego w innym - w ciągu siedmiu dni (jak obecnie), ale wprowadzono czterodniowy "okres schłodzenia", zanim ten sam samochód będzie mógł wykonywać kolejne tego typu przewozy w tym samym kraju.