- Cały czas trwa dochodzenie. W firmie w Zepperen, której dotyczy zdarzenie jest około 30 pracowników z Polski. Uważamy, że ogień został zaprószony przez przypadek

 - powiedział rzecznik prokuratury Bruno Coppin.

Radio RMF FM, które podało informacje jako pierwsze, przekazało, że pożar wybuchł na parterze w magazynach firmy przetwórstwa owocowego i bardzo szybko przedostał się na pierwsze piętro, gdzie nocowali pracownicy z Polski i Rumunii.

Dwójka poszkodowanych Polaków znajduje się obecnie w specjalizującym się w oparzeniach szpitalu wojskowy w Neder-Over-Heembeek.

Jak poinformował Coppin w dochodzeniu sprawdzane będą warunki pracy oraz zakwaterowania Polaków, a także zabezpieczenia przeciwpożarowe. "To część śledztwa, ale na razie nie mamy wskazań, że były jakieś problemy dotyczące warunków zakwaterowania, czy dokumentów firmy" - zaznaczył rzecznik