Łączny bilans infekcji w kraju wzrósł do 11 065, z czego 263 pacjentów zmarło. Dzień wcześniej zgłoszono 13 nowych zakażeń, podczas gdy w ubiegłym tygodniu dobowe wyniki oscylowały wokół 30 – wynika z danych Koreańskich Centrów Kontroli Chorób (KCDC).

W Korei Płd. udało się powstrzymać lawinowy wzrost zakażeń koronawirusem, notowany na przełomie lutego i marca, ale wykryte w maju skupisko infekcji w barach i klubach nocnych seulskiej dzielnicy Itaewon wzbudzało obawy o możliwość wystąpienia drugiej fali epidemii w całym kraju.

Służby medyczne przebadały do poniedziałku ponad 65 tys. osób w związku ze skupiskiem w Itaewon. Wykryto wśród nich około 170 przypadków zakażeń, w tym zarówno w Seulu, jak i w innych miastach kraju.

Obecnie władze sądzą, że zakażenia wypływające ze skupiska w Itaewon są już pod kontrolą, ale przestrzegają przed zagrożeniem związanym z „ukrytymi nosicielami”, czyli osobami mogącymi przekazywać wirusa, choć same nie mają objawów choroby – podał Yonhap.

Południowokoreańskie służby medyczne planują natomiast złagodzenie przepisów dotyczących monitorowania osób, u których koronawirusa wykryto ponownie po wyzdrowieniu i wypisaniu ze szpitali. Liczba takich przypadków wzrosła w poniedziałek do 447, co odpowiada ok. 4,5 proc. wszystkich zgłoszonych w kraju zakażeń.

Nie było jak dotąd wtórnych infekcji od osób, które kontaktowały się z pacjentami, u których doszło do nawrotu (….) Nie znaleźliśmy dowodów, że są oni zaraźliwi

 - powiedział wysokiej rangi urzędnik ministerstwa zdrowia Jun Tae Ho. Wcześniej władze oceniały, że w takich przypadkach nie dochodzi do reaktywacji wirusa ani ponownej infekcji.

Południowokoreańska armia poinformowała tymczasem w poniedziałek, że zaczęła badać na koronawirusa wszystkich rekrutów, a nie tylko tych z objawami choroby, by zapobiec przedostaniu się patogenu do koszar. Według Yonhapu przez dwa miesiące testom poddawanych będzie 6,3 tys. nowych rekrutów tygodniowo.