Co do dziś zostało z jego nauczania, z jego tak bogatego pontyfikatu? Najkrócej można to podsumować: pokolenie JP2, ruchy świeckie w Kościele i upadek komunizmu.

Pierwsze lata

Byłam obecna na mszach św. podczas pielgrzymek Ojca Świętego do ojczyzny zwłaszcza w miastach na południu Polski. Z mojego rodzinnego Tarnowa do Krakowa jest rzut beretem – pojechaliśmy z przyjaciółmi posłuchać naszego papieża. Byłam w tłumie młodych ludzi na krakowskich Błoniach, w czasie drugiej pielgrzymki papieża do ojczyzny, w 1983 r. Później poszliśmy pod okno na Franciszkańskiej, obok kurii biskupiej, gdzie krzyczeliśmy do kard. Franciszka Macharskiego: „Kardynale, puść papieża”. I Jan Paweł II pokazywał się, rozmawiał z tłumem młodych, a na koniec mówił: „Idźcie spać”. I błogosławił.

Nie zwracaliśmy uwagi na zomowców i milicjantów – dla mnie i dla moich przyjaciół najważniejsze było to, że papież żyje. Bo zaledwie dwa lata wcześniej Ali Ağca (a dziś wiadomo, że za tureckim zamachowcem stali ludzie Moskwy) strzelał do Jana Pawła II na pl. św. Piotra – cudem uratowała go Matka Boża, której zawierzył całe swoje życie.

13 maja 1981 r. wrył się w naszą (moją i moich szkolnych przyjaciół) pamięć – byłam wtedy na wycieczce szkolnej w Sandomierzu. Rozbawieni i roześmiani wracaliśmy z naręczami wpół rozkwitłego bzu do autokaru. Nagle zobaczyliśmy płaczącego kierowcę – dla mnie to był szok: dorosły mężczyzna i płacze jak dziecko. Nie był w stanie nic powiedzieć. Podkręcił głośnik radia i wtedy usłyszeliśmy komunikat, że w Rzymie był zamach, że Jan Paweł II jest w stanie krytycznym. I wtedy wszyscy zaczęliśmy się modlić – patrzyliśmy na siebie przez łzy i prosiliśmy Boga o uratowanie naszego papieża. Nie dopuszczaliśmy myśli, że może umrzeć, że nas zostawi.

Papież przeżył i nadal pielgrzymował po świecie. Choć z miłością, mówił odważnie, bezkompromisowo, napominał, także w swoich homiliach.

Duchowy drogowskaz

Do najmocniejszych jego kazań – moim zdaniem – należy to wygłoszone w Skoczowie, podczas najkrótszej, jednodniowej pielgrzymki do Polski (w 1995 r.). Mówił wtedy, że „Polska potrzebuje dziś ludzi sumienia”. Wygłosił je tuż po kanonizacji św. Jana Sarkandra, męczennika ze Śląska, z naciskiem odnosząc się do sumienia i do obecności Krzyża.

„Wbrew pozorom praw sumienia trzeba bronić także dzisiaj. Pod hasłami tolerancji, w życiu publicznym i w środkach masowego przekazu szerzy się nieraz wielka, może coraz większa nietolerancja. Odczuwają to boleśnie ludzie wierzący. Zauważa się tendencję do spychania ich na margines życia społecznego, ośmiesza się i wyszydza to, co dla nich stanowi nieraz największą świętość. Te formy powracającej dyskryminacji budzą niepokój i muszą dawać wiele do myślenia. [...] Na drogach ludzkich sumień, nieraz tak trudnych i tak bardzo powikłanych, Bóg postawił wielki drogowskaz, który życiu ludzkiemu nadaje kierunek i ostateczny sens. Jest nim Krzyż Pana naszego Jezusa Chrystusa. […] Na tym wielkim wirażu ojczystej historii, kiedy decyduje się przyszły kształt Rzeczypospolitej, papież – wasz rodak – nie przestaje was prosić, abyście to dziedzictwo Chrystusowego Krzyża na nowo z wiarą i miłością przyjęli. Abyście Krzyż Chrystusa na nowo, w sposób wolny i dojrzały wybrali, tak jak wybrał go kiedyś św. Jan Sarkander i tylu innych świętych i męczenników. Abyście podjęli odpowiedzialność za obecność Krzyża w życiu każdego i każdej z was, w życiu waszych rodzin i w życiu tej wielkiej wspólnoty, jaką jest Polska. Brońcie go!” – apelował Jan Paweł II.

Jak bardzo te słowa są nadal aktualne! Wystarczy przyjrzeć się niektórym portalom internetowym, stacjom telewizyjnym i radiowym, gazetom sprzyjającym totalnej opozycji, by przekonać się o dyskryminacji ludzi wierzących, dyskryminacji Krzyża. Co rusz słyszy się o planach całkowitego zmarginalizowania Kościoła, który głosząc Ewangelię, jest oskarżany o… uprawianie polityki. 

Osoby, które walczą o prawo do życia każdego dziecka, nazywa się ciemnogrodem, podobnie jak nauczanie Jana Pawła II – m.in. jego słowa z 1997 r., gdy w Kaliszu mówił, że „cywilizacja, która odrzuca bezbronnych, zasługuje na miano barbarzyńskiej. Choćby nawet miała wielkie osiągnięcia gospodarcze, techniczne, artystyczne oraz naukowe”. A także jego encykliki, w tym „Evangelium Vitae” (1995), w której nazwał aborcję odrażającą zbrodnią.

Pamięć

Wielkość Jana Pawła II przez pewien czas chciano pacyfikować poprzez infantylizację, uczynić z niego wielbiciela wadowickich kremówek. Jednak za jego pielgrzymowaniem kryło się nowe oblicze pontyfikatu – docieranie z nauką Chrystusa do najdalszych zakątków Ziemi, do ludzi, którzy wcześniej tkwili w zamknięciu swoich myśli i osamotnieniu. 

„Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi” – zdanie z homilii inaugurującej pontyfikat Jana Pawła II z 22 października 1978 r. najlepiej oddaje jego podejście do każdego człowieka: kluczem do sukcesu – czyli zbawienia – jest otwarcie się na Chrystusa. Takie właśnie podejście wpisywało się w jego hasło biskupie „Totus Tuus” (Cały Twój), które wcielał przez całe swoje życie. 

Jan Paweł II budził szacunek i był kochany. Gdy odchodził na naszych oczach, świat się zatrzymał. A po jego śmierci możni tego świata i zwyczajni ludzie pojechali do Rzymu, by towarzyszyć w ostatniej drodze Wielkiego Papieża. 

W Polsce pojawiło się ogromne poczucie wspólnoty – wspólnoty zbudowanej na pamięci naszego papieża. Nie spodobało się to tym, którzy woleli Polskę skłóconą, skonfliktowaną, niespójną. Próby rozbicia tej wspólnoty trwały latami, ale nigdy się to do końca nie udało – Polacy zyskali swojego orędownika w niebie.

Dzisiaj, w 100-lecie urodzin Jana Pawła II, widać, jak wielu środowiskom przeszkadza jego nauka, jak bardzo chcieliby zdeprecjonować świętego papieża. Mam jednak złą wiadomość – to się nie uda. Przecież już komunistyczna bezpieka ponad 40 lat usiłowała znaleźć cokolwiek na Karola Wojtyłę i go skompromitować, ale jej się to nie udało. Na świętość nie ma mocnych.