Niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci Przesyłowych poinformowała w piątek, że odpowiedziała odmownie na wniosek spółki Nord Stream 2 AG, operatora gazociągu Nord Stream 2, o wyłączenie tej magistrali spod unijnej dyrektywy gazowej. Dyrektywa dopuszcza, by spod jej obowiązywania były wyłączone gazociągi, których budowa została ukończona przed 23 maja 2019 roku, jednak budowa Nord Stream 2 wciąż trwa.

O znaczenie niemieckiej decyzji zapytała ministra Kurtykę red. Katarzyna Gójska, prosząc by wytłumaczył osobom nie będącym blisko sprawy ten zawiły temat.

To decyzja, która jest ukoronowaniem naszej pracy i wysiłków wieloletnich polskiej dyplomacji

- uważa minister Michał Kurtyka.

Wskazał, że polska dyplomacja przedstawiała punkt widzenia, że gazociągi Nord Stream 1 i Nord Stream 2 zakłóciły bezpieczeństwo energetyczne Polski. "Nord Stream 2 jest ogromnym niebezpieczeństwem i zagrożeniem dla bezpieczeństwa energetycznego w Europie" - dodał.

Stąd została z inicjatywy Polski i kilkunastu innych krajów członkowskich (...) dwa lata temu uchwalona dyrektywa, która miała za zadanie właśnie włączenie wszystkich gazociągów do jednego reżimu prawnego. Dotychczas była taka sytuacja, że te gazociągi, które były wewnątrz terytorium Unii Europejskiej miały swoje regulacje prawne, natomiast te, które prowadziły z krajów trzecich do Unii Europejskiej przez granice państw UE, miały odrębne regulacje, dużo bardziej elastyczne. Taka sytuacja była naszym zdaniem nie do utrzymania i zagrażała bezpieczeństwu energetycznemu. Stąd przyjęliśmy tę dyrektywę, na mocy której regulatorzy poszczególnych państw decydowali które gazociągi podpadają pod jaki reżim prawny

- wytłumaczył minister klimatu.

Ta decyzja niemieckiego regulatora z ostatniego tygodnia, o tym, że Nord Stream 2 podpada pod ten nowy reżim, nie ma prawa być wyłączony od europejskiego prawa, to jest właśnie ukoronowanie kilku lat ciężkiej pracy polskiej dyplomacji i przyjmujemy tę decyzję jak najbardziej z zadowoleniem

- podkreślił Kurtyka.