Hanna Gronkiewicz-Waltz dała się poznać jako osoba sceptycznie nastawiona do kandydatury Rafała Trzaskowskiego na prezydenta RP. Najpierw uważała, że kandydować powinien Radosław Sikorski. 

Później w rozmowie z RMF FM przyznała, że - według niej - najlepszym kandydatem na prezydenta RP był Donald Tusk i że zachęcała go do kandydowania, pisząc mu SMS. Nie podobało jej się też to, jak potraktowano Małgorzatę Kidawę-Błońską. 

- Rzeczywiście trochę instrumentalnie, bo może trzeba było inaczej to prowadzić. Ja nie jestem w kierownictwie. Myślę, że Małgosia miała szansę na wygranie. Na pewno pandemia utrudniła tę dobra kampanię i konwencję. Ona była coraz lepsza w każdym wystąpieniu, wyrabiała się, bo też trzeba się nauczyć takiego języka kampanijnego. Ona zawsze była taka delikatna, kulturalna, nauczyła się w końcu. I w tym momencie musiała zrezygnować, bo szanse jej były małe

- powiedziała Hanna Gronkiewicz-Waltz. 

Co natomiast sądzi o Rafale Trzaskowskim? Zabrakło większego entuzjazmu w głosie. 

- Myślę, że trzeba zawsze walczyć (...) Uważam, że powinien się starać, tak żeby wygrać

- powiedziała. 

Była prezydent Warszawy była też pytana o zbiórkę podpisów na kandydaturę Rafała Trzaskowskiego. Jak sama powiedziała, nie wiadomo ile będzie czasu na zebranie 100 tysięcy podpisów. W pewnym momencie padło też słowo... "bojkot". 

- To co? Będzie 15 minut na zebranie podpisów? To wtedy chyba trzeba będzie te wybory zbojkotować

- wypaliła Gronkiewicz-Waltz.