Zawierzyliśmy się owego sierpnia przed wiekiem całym w opiekę Maryi, modląc się do niej o łaski potrzebne w tak trudnej chwili. Przełom bitewny, w którym rolę grał kunszt wojenny, poświęcenie i odwaga żołnierzy nastąpił w Jej święto. 

I drugie wydarzenie tamtego pamiętnego roku: na świat przyszedł Ktoś, kto miał poprowadzić i Polskę, i świat drogą duchową, w której Prawa Boże miały stać fundamentem sił mających w efekcie rozbić w pył sowieckie mocarstwo – 18 maja 1920 roku urodził się Karol Wojtyła, przyszły papież Jan Paweł II. On również zawierzył siebie i Ojczyznę opiece Madonny. Miłość do niej i modlitwa do niej splata więc te dwa opisane wydarzenia. 
W obu wykwita to, co w polskim narodzie najlepsze: przywiązanie do tradycji, pobożność, miłość do Ojczyzny i Chrystusa, odwaga i wiara w to, że o Piękno i Dobro warto się bić. 

W przeddzień stulecia urodzin naszego papieża warto więc przypomnieć, że to stulecie to nie tylko czas miniony, ale też i zobowiązanie. Do tego, by tę Polskę, którą mamy teraz, utrzymać w dobrej kondycji duchowej. Nie zepsuć błędami. I nie spalić, niejako niechcący, w ogniu politycznej, zajadłej walki. Ale też z drugiej strony nie wolno opuścić gardy. Wojna Dobra ze Złem trwa ciągle – nie na polach bitewnych, ale w wielu innych obszarach. 
Papież był odważny. Kochany, uśmiechnięty, czuły, miłujący każdego. Ale też odważny. 

Odwagi nam potrzeba, wedle hasła „nie lękajcie się”. A gdy Bóg z nami, któż przeciw nam! Oby w stulecie Wielkich Czynów i w stulecie Wielkich Polaków teraźniejszość nasza dorosła do duchowej rangi naszej pięknej przeszłości.