Marek L. zasłynął opowieściami w mediach na temat pedofilii w Kościele. Był nawet na audiencji u papieża Franciszka, przedstawiając się jako ofiara księdza pedofila. Sprawował też funkcję prezesa Fundacji „Nie lękajcie się”, której przedmiotem działalności była m.in. pomoc prawna dla osób, które miały być ofiarami księżowskiej pedofilii.

Marek L. był głównym informatorem Tomasza Sekielskiego przy filmie „Tylko nie mów nikomu”. Po jego emisji okazało się, że przedstawieni w nim księża pedofile (poza jednym) byli zarejestrowani jako tajni współpracownicy służb specjalnych PRL. Ten fakt reżyser przemilczał w filmie.

Teraz L. został oskarżony o oszustwo. O sprawę "GP" zapytała Prokuraturę Krajową.

Na początku maja 2020 r. Prokuratura Rejonowa Szczecin-Zachód skierowała do Sądu Rejonowego Szczecin-Prawobrzeże i Zachód akt oskarżenia przeciwko Markowi L. Marek L. został oskarżony o oszustwo na szkodę pokrzywdzonej. Zawarł z nią umowę pożyczki na kwotę 20 tys. zł oraz uzyskał od niej darowiznę w kwocie 10 tys. zł, zapewniając, że środki te przeznaczy na pokrycie kosztów swojego leczenia. Wykorzystując jej zaufanie, swoim zachowaniem wprowadził ją w błąd co do przeznaczenia uzyskanych środków i potrzeby ich uzyskania, gdyż w rzeczywistości nie chorował, a tym samym pieniędzy nie przeznaczył na leczenie. Marek L. nie przyznał się do zarzucanego mu przestępstwa i złożył wyjaśnienia

– dowiedziała się "Gazeta Polska" się w Prokuraturze Krajowej.

– „Z relacji Marka L. wynika, że w tamtym okresie potrzebował pieniędzy. Wiedząc, że pokrzywdzona dysponuje środkami finansowymi, zwrócił się do niej. Przyznał, że okłamał ją, mówiąc, że jest chory i potrzebuje pieniędzy na operację. Wiedział, że kobieta martwi się jego stanem zdrowia, a ponadto darzy go zaufaniem wynikającym z ich dotychczasowej współpracy w fundacji, w związku z czym zdecyduje się mu przekazać pieniądze. Dodał, iż pożyczając pieniądze od pokrzywdzonej, miał zamiar je zwrócić, co też zrobił przed terminem spłaty pożyczki. Z ustaleń śledztwa wynika, iż Marek L. zwrócił pokrzywdzonej pieniądze na początku września 2019 r. [już po emisji filmu »Tylko nie mów nikomu« i nagłośnieniu sprawy w mediach – przyp.
"GPC"]. Markowi L. grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności”

– czytamy w odpowiedzi Prokuratury Krajowej na pytania „Codziennej”.

CZYTAJ WIĘCEJ w weekendowym wydaniu "Gazety Polskiej Codziennie"!

Więcej na ten temat - w najnowszym wydaniu tygodnika "Gazeta Polska", od środy 20 maja w kioskach. O sprawie - także na antenie Telewizji Republika we wtorek o godz. 21.00 w programie Doroty Kani "Koniec systemu".