W piątek Kidawa-Błońska zrezygnowała z kandydowania w wyborach prezydenckich; zarząd krajowy PO zarekomendował kandydaturę prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Poparły go współtworzące Koalicję Obywatelską Nowoczesna, Inicjatywa Polska i Zieloni.

Odnosząc się w RMF FM do powodów rezygnacji kandydatki KO i roli sztabu wyborczego Gronkiewicz-Waltz stwierdziła, że między kandydatką a jej sztabem zabrakło porozumienia i dobrej komunikacji - "takie było wrażenie z zewnątrz". Dodała, że błędy były "po jednej i po drugiej stronie".

"Kandydat musi mieć dobry sztab wokół siebie, on nie musi być liczny, ale musi być dobry" – powiedziała, wskazując na konieczne obustronne zaufanie.

Dodała, że "nie było widać ogromnego zaangażowania, jakie było widać w innych kampaniach".

"Zresztą to już jest druga kampania, kiedy komunikacja między kandydatem a sztabem jakoś nie jest dobra. Uważam, że jednak (Kidawa-Błońska - red.) została trochę instrumentalnie potraktowana"

– przyznała. Potwierdziła, że za dobrego kandydata uważa Donalda Tuska.

Najciekawszy jednak fragment rozmowy dotyczył zbierania podpisów na rzecz nowego kandydata w wyścigu prezydenckim.

- Mi się wydaje – wie pan – że już co najmniej od rana mają pewnie na obu kandydatów, na wszelki wypadek po 10 tys. podpisów - oznajmiła Hanna Gronkiewicz-Waltz.

- Ale kto ma te podpisy? – pytał dziennikarz.

- No myślę, że ci, którzy zbierają. My jesteśmy partią taka o dużej strukturze - odparła była prezydent Warszawy.

- Pani prezydent, nie można zbierać teraz podpisów, bo nie ma rozpisanych jeszcze wyborów - kontynuował prowadzący

Ta uwaga najwyraźniej zadziałała i Hanna Gronkiewicz-Waltz nieco zmieniła swój przekaz.

- No, aaa… nie są jeszcze rozpisane wybory? No to nie wiedziałam. Od pierwszego dnia będą zbierać. Wydaje mi się po prostu, że jak będą rozpisane wybory - to kiedy będą?

- Tego właśnie nie wiemy - odpowiedział dziennikarz.

Przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasz Schreiber, odnosząc się na Twitterze do wypowiedzi Gronkiewicz-Waltz zastanawiał się czy to, co robi PO nie podpada przynajmniej pod dwa paragrafy. Wymienił tu prowadzenie kampanii przed ogłoszeniem zarządzenia wyborów i bezprawne przetwarzanie danych osobowych.

Polityk PiS zwrócił też uwagę, że Gronkiewicz-Waltz jest profesorem nauk prawnych. "Stąd może to wcale nie wpadka, ale sypnęła kolegów..?" - napisał Schreiber.