Jarosław Kaczyński był pytany o komunistyczną przeszłość niektórych sędziów Sądu Najwyższego i w związku z tym o ich kwalifikacje na stanowisko nowego I prezesa SN. Wśród takich sędziów - zaznaczano na antenie - jest sędzia Tomasz Artymiuk.

"Jak jest każdy widzi. I tu nie chodzi tylko o sędziego Artymiuka i nie chodzi tylko o tych sędziów, którzy działali jeszcze w poprzednim systemie. Tu chodzi o postawę tych sędziów w ogóle i o to, co się w ciągu ostatnich dni dzieje, kiedy to nie można wybrać kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. To pokazuje obecną jakość tej instytucji"

- odpowiedział.

"Jeżeli ktoś chce z tego wyciągać wnioski, a należy z takich rzeczy wyciągać wnioski, to ten wniosek może być tylko jeden. Trzeba tę instytucję, także w sensie personalnym, radykalnie zmienić. I to jedyne, co wynika z tego, co się w tej chwili tam dzieje. Bo środowisko sędziowskie, a już w szczególności Sądu Najwyższego, powinno być wzorem cnót obywatelskich"

- dodał prezes PiS, zaznaczając, że jego uwaga nie dotyczy wszystkich sędziów, ale - jak zaznaczył - jego poważnej części.

Po zakończeniu kadencji przez prezes Małgorzatę Gerdsorf prezydent powierzył wykonywanie obowiązków I prezesa SN Kamilowi Zaradkiewiczowi. Zwołał on Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN, jednak do tej pory nie udało się przeprowadzić procedury wskazania nowego prezesa tej instytucji.