Czy szykuje nam się powtórka z rozrywki? Poprzednia ustawa wyborcza przeleżała w senacie niespełna miesiąc. Efekt tego był taki, że nie udało się zorganizować wyborów 10 maja.  

Na razie nie mam żadnej wiedzy, kiedy senat miałby zająć się rozpatrywaniem ustawy. Od początku sprawa traktowana jest politycznie

– przyznał następca Stanisława Karczewskiego.

Zdaniem Pęka wiele wyjaśni się dziś przed południem, gdy Koalicja Obywatelska podejmie decyzję o ewentualnej zmianie kandydata w wyborach prezydenckich.

Poprzednim razem opłacało im się torpedować prace senatu, teraz, jeśli nastąpi zmiana Małgorzaty Kidawy-Błońskiego, pewnie senat szybko weźmie się do pracy. Przecież nowego kandydata trzeba wypromować, stworzyć sztab, czy zebrać podpisy niezbędne do zgłoszenia go wyścigu wyborczego. A czasu wiele nie będzie

– stwierdził Pęk. 

Senator PiS przyznał, że nie zazdrości Platformie Obywatelskiej położenia.

Jako największa partia opozycyjna nie mogą wypromować kandydata, który byłby chociaż w stanie osiągać w sondażach takie poparcia jak PO. To bardzo duży problem i raczej nie zmieni tego wycofanie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Nowej osoby nie wypromuje się w ciągu kilku dni

– podkreślił wicemarszałek senatu.

Na giełdzie nazwisk pojawia się obecny marszałek senatu Tomasz Grodzki.

Nie sądzę, aby zdecydował się kandydować. Senat dla opozycji to nie zwykle ważny przyczółek polityczny i legislacyjny. Jego kandydowanie mocno zachwiałoby pracami izby wyższej parlamentu

– ocenił Pęk. 

Jego zdaniem dużo bardziej prawdopodobny jest wybór Rafała Trzaskowskiego.

Przez czas swojej prezydentury w Warszawie dał się poznać jako osoba, której towarzyszą same kryzysy i awarie. Jego bilans jako gospodarza stalicy jest fatalny

– stwierdził wicemarszałek senatu.