Koronaraport ze Śląska. Setki zakażonych górników. Tysiące testów, wstrzymane wydobycie

Dotychczas wykryto łącznie ok. 1,5 tys. przypadków zakażenia górników chińskim koronawirusem. Najwięcej w rybnickiej kopalni „Jankowice”. W Rybniku choruje blisko 300 osób, prawie 500 pozostaje w kwarantannie. Liczby nie oddają strachu i frustracji mieszkańców. Jeden z górników wystosował rozpaczliwy list otwarty w lokalnych mediach o tym, że został pozostawiony sam sobie. Trwają badania przesiewowe, przebadano ok. 15 tys. górników. Cztery kopalnie wstrzymały produkcję do 17 maja. Przyglądamy się życiu na Śląsku, w którym kopalnie to być albo nie być regionu.

Pobieranie wymazów u górników w punktach mobilnych drive-through
mat. prasowe/13 ŚBOT

Stanowczą większość zakażonych stanowią pracownicy KWK ruch „Jankowice” w Rybniku oraz kopalni „Murcki-Staszic” w Katowicach i „Sośnica” w Gliwicach (wszystkie trzy placówki należą do Polskiej Grupy Górniczej). Kolejne ogniska to kopalnie „Pniówek” w Pawłowicach (należy do Jastrzębskiej Spółki Węglowej) i ruch „Bobrek” (należy do spółki „Weglokoks Kraj”). Tylko dziś SARS-CoV-2 wykryto u kolejnych 81 pracowników KWK „Sośnica” i 41 górników z pozostałych kopalń. Trwają badania przesiewowe (uruchomiono punkty drive-through i wymazobusy), w których już przebadano ok. 15 tys. osób. W trzech kopalniach PGG przetestowano ok. 7,5 tys. pracowników, czyli całą załogę. Tomasz Rogala, prezes PGG. S.A. ocenia, że nie byłoby to możliwe bez zaangażowania wojewody śląskiego i wsparcia rządu. (Pobrane na Śląsku próbki są badane w laboratoriach w całej Polsce). Wirusa wykryto u ok. 15 proc. pracowników PGG. W „Bobrku” przebadano prawie 3 tys. górników i osób z firm kooperujących. Wirusa wykryto u ok. 400 osób. JSW przebadała ok. 5 tys. pracowników „Pniówka” i 2 tys. pracowników firm usługowych, które z kopalnią współpracują. W „Pniówku” wirusa wykryto u ok. 250 osób. Pojedyncze przypadki zachorowań są także w innych kopalniach regionu.

- Na nasz koszt uruchomiliśmy 5 wymazobusów, które jeżdżą do rodzin górników będących w kwarantannie, by maksymalnie ułatwić procedurę związaną z powrotem - do codziennego funkcjonowania po okresie izolacji. To jest podstawowa kwestia w tej chwili. Tak długo jednak jak nie mamy wyników, a na razie są cząstkowe, tak długo nie jesteśmy w stanie ocenić skali całego zjawiska. Jesteśmy zdani na działania służb sanitarnych (m.in. laboratoriów) i całego systemu powiadamiania. Nasza spółka może jedynie zadbać o stronę organizacyjną i to robimy. Moim zdaniem na najwyższym z możliwych poziomów. Dowodem tego jest, że pierwszy potwierdzony przypadek zarażenia koronawirusem u górnika odnotowaliśmy dopiero 27 kwietnia - podkreśla Sławomir Starzyński, rzecznik prasowy JSW.

Wsparcie z całej Polski

Region otrzymał wsparcie logistyczne z całego kraju, jeśli chodzi o przeprowadzanie testów. W Katowicach w posiedzeniach sztabu kryzysowego wzięli udział w tym tygodniu też lekarz i wiceminister zdrowia Waldemar Kraska oraz wicepremier Jacek Sasin. Jutro rusza drugi etap badań przesiewowych dla górników z pięciu kopalń, w których odnotowano najwięcej przypadków zakażenia koronawirusem.

– Badani będą ci pracownicy, którym wyszły wyniki ujemne podczas pierwszego etapu. Musimy mieć pewność, iż ci górnicy zdrowi będą mogli wrócić do pracy – podkreśla Jarosław Wieczorek, wojewoda śląski. - Od piątku do niedzieli łącznie zamierzamy przetestować kolejnych 13,5 tys. górników – wylicza Jarosław Wieczorek, wojewoda śląski. - Do pobierania próbek biologicznych w punktach drive-through zaangażowanych będzie 13 zespołów specjalistów.

Z kolei kilku śląskich polityków KO rozsiewa plotki, że województwo (a przynajmniej miasto Rybnik) zostanie odizolowane od pozostałych części kraju. Ten czarny scenariusz ostro skrytykował premier Mateusz Morawiecki.

Strach i frustracja górników

„Żyjemy w zawieszeniu, nie możemy ruszyć się z domu, nie możemy nigdzie się dodzwonić. Nikt się nami nie interesuje. Psychicznie jesteśmy zrujnowani. Pozostawieni jesteśmy sami sobie, ja mam pozytywny wynika koronawirusa, rodzina pewnie też, ale nikt nie chce jej przebadać” - napisał w liście do lokalnych mediów górnik, mieszkaniec Rybnika.

W Rybniku (ok. 140 tys. mieszkańców) koronawirusa wykryto u ok. 300 osób, 500 pozostaje w kwarantannie. Polska Grupa Górnicza pobiera wymazy (wspiera ją wojsko i 13 Śląska Brygada Obrony Terytorialnej). Działa także miasto.

- Zakupiliśmy za ok. 800 tys. specjalną aparaturę do robienia testów dla szpitala wojewódzkiego w Rybniku, która może testować 150 próbek na dobę. Przeznaczyliśmy też dodatkowo 50 tys. na wymazobus i taką samą kwotą wsparliśmy zakaźny szpital jednoimienny w Raciborzu, ponieważ tam też hospitalizowani są rybniczanie. Ponadto od samego początku pandemii codziennie odkażane są przystanki autobusowe, parkingi, toalety miejskie, ławki, itd. Miejsca, w których mogą się znajdować większe skupiska ludzi - wylicza Agnieszka Skupień, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Rybniku. -Jeśli chodzi o koronawirusa sytuacja w Rybniku jest niepokojąca. Aby pokonać pandemię trzeba testować, testować, testować... – dodaje.

Miejsca pracy

- Do walki z pandemią przygotowujemy się od początku marca, od 13 marca działa sztab kryzysowy, staramy się chronić zdrowie górników, ale i utrzymać miejsca pracy. Kopalnia nie jest zakładem pracy, jak fabryka samochodów, gdzie można wyłączyć taśmę produkcyjną i nawet po miesiącu w ciągu kilku dni wznowić produkcję. Przy oczywiście bardzo dużych stratach finansowych. U nas występuje ryzyko związane z zagrożeniami naturalnymi, wszystkie kopalnie są „metanowe” i zagrożone pożarem endogenicznym - stwierdza Sławomir Starzyński z JSW S.A.

I tłumaczy, że wstrzymanie eksploatacji powoduje, że w złożu węgiel zaczyna się rozgrzewać i palić. Żarzy się wydzielając się przy tym szkodliwe gazy, m.in. tlenek węgla. Wzrost temperatury może doprowadzić do otwartego pożaru, a wtedy zgromadzony metan płonie bądź wybucha. Do tego dochodzi zaciskanie się górotworu, podczas którego obudowy, kombajny i inny sprzęt mogą zostać zmiażdżone jak pusta puszka konserwowa.

-Podczas pandemii chodzi o skutki zdrowotne, ale także o ekonomię. Pandemia kiedyś się skończy i co dalej? Jastrzębska Spółka Węglowa, to ok. 22 tys. zatrudnionych. To 22 tys. śląskich rodzin, których los zależy od tego, czy kopalnie będą funkcjonować czy nie. Statystycznie 1 miejsce pracy w górnictwie, przekłada się na 3 - 4. miejsca pracy, w tzw. otoczeniu. To są różnego rodzaju firmy, poczynając od dużych spółek kończąc na zwykłym kiosku z gazetami. Od każdej naszej decyzji bardzo wiele zależy na szali jest los ok 100 tys. rodzin - stwierdza Sławomir Starzyński.

W związku z ogniskami zakażenia kopalnie „Jankowice”, „Murcki-Staszic”, „Sośnica” i „Bobrek” wstrzymały produkcję pracują tu wyłącznie służby utrzymania ruchu. Ma być uruchomiona 17 maja br.
 

 



Źródło: niezalena.pl

 

#koronawirus

Agnieszka Kołodziejczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo