Jak wynika z informacji Polskiej Agencji Prasowej część polityków PO chce zmiany kandydata na urząd prezydenta. W nieoficjalnych rozmowach wskazują oni m.in. na szefa PO Borysa Budkę. Dotychczasowa kandydatka PO Małgorzata Kidawa-Błońska nie zamierza jednak rezygnować z kandydowania.

Kosiniak-Kamysz pytany w czwartek w TVN24, czy PiS, Lewica i PSL mają ochotę zrobić wszystko, aby uniemożliwić PO zmianę kandydatki odparł:

To nie jest nasza właściwość. Koalicja Obywatelska może podejmować swoje decyzje. I będę ostatni, który będzie miał jakąkolwiek ochotę, żeby na to wpływać. Tak jakbym nie chciał, żeby ktoś na nas wpływał. To jest ich wolna decyzja.

Na uwagę, że jeśli zostanie skrócony termin np. zbierania podpisów, to KO zostanie uniemożliwiona zmiana kandydatki, lider ludowców odparł, że - jego zdaniem - KO poradzi sobie ze zbiórką podpisów.

A jakby był narzucony jakiś kuriozalny termin, to myślę, że wszystkie siły opozycyjne powinny pomóc w tej zbiórce podpisów. Ja jestem do tego również gotowy, bo to byłoby po prostu nieuczciwe działania, które uniemożliwia wymianę kandydata i tak się nie można zachowywać. My na pewno udzielilibyśmy wsparcia i pomocy, żeby stanąć do równej walki

- zadeklarował Kosiniak-Kamysz.

Lider PSL był też pytany, dlaczego jego klub wstrzymał się od głosu w głosowaniu nad ustawą dotyczącą tegorocznych wyborów prezydenckich.

Nie mogliśmy zaakceptować tej ustawy z uwagi na tryb procedowania, i to, że nie ma wyznaczonych terminów

- odpowiedział Kosiniak-Kamysz.

Ale - jak dodał - teraz gdy ustawa trafiła do Senatu, można wprowadzić pewne poprawki, jak choćby dłuższe otwarcie lokali wyborczych, które ulepszą ustawę i dadzą możliwość jej zaakceptowania.

Lider PSL powiedział też, że w środę podczas rozmów polityków wszystkich klubów ws. wyborów prezydenckich zapytał przedstawicieli PiS o termin wyborów.

I dostałem odpowiedź bardzo konkretną, że ostatni możliwy termin, żeby nie doszło do sytuacji opróżnienia urzędu prezydenta po 6 sierpnia - to 28 czerwca. I myślę, że można z dużą dozą pewności przyjąć, że wybory - niezależnie jak długo będzie trwał proces dyskusji w Senacie - odbędą się 28 czerwca

- mówił Kosiniak-Kamysz.