Przed kryzysem zdrowotnym gospodarka Francji spowolniła ze względu na „żółte kamizelki” i strajki przeciw rządowej reformie emerytalnej. Przez ostatnie dwa miesiące, w wyniku szoku, jakim jest pandemia, "francuska gospodarka upada"

– przypomina dziennik.

 

Według pierwszego szacunku instytutu statystycznego INSEE między styczniem a marcem PKB Francji skurczył się o 5,8 proc.

„Upadek jest historyczny”

– komentuje dane dziennik, porównując spadki PKB innych krajów: Hiszpanii (-5,2 proc.) , Włoch (-4,7 proc.), Belgii (-3,9 proc.) i Austrii (-2,5 proc.).

Złe dane dotyczące gospodarki Francji wynikają według analizy dziennika z bardzo rygorystycznych warunków kwarantanny.

Według indeksu opracowanego przez Uniwersytet w Oxfordzie zasady narzucone przez Paryż były szczególnie surowe, porównywalne tylko z restrykcjami w Hiszpanii lub we Włoszech, ale znacznie bardziej rygorystyczne niż w Niemczech, Stanach Zjednoczonych lub innych krajach europejskich.

"Le Figaro” podkreśla, że hojny program częściowego bezrobocia zaoferowany przez rząd może również zachęcić francuskie firmy do odraczania wznowienia działalności, co również pogłębi kryzys.

Najnowsze dane Banku Francji wskazują, że aktywność gospodarcza firm spadła o 32 proc. w drugiej połowie marca. W kwietniu spadek wyniósł około 27 proc.

Kryzys Covid-19 nęka sektor turystyczny, hotelarski, restauracje, linie lotnicze, ale oferuje ogromne możliwości firmom cyfrowym, w tym gigantom internetu i telekomunikacji.

Jednak Francja od dziesięcioleci wiodąca prym w turystyce ma profil szczególnie podatny na kryzys

- podkreśla dziennik, konkludując, że grozi on poważnymi napięciami społecznymi w nadchodzących miesiącach.