W ubiegły czwartek włoski rząd zawarł porozumienie z tamtejszym episkopatem, by na fali luzowania obowiązujących restrykcji, 18 maja przywrócić we włoskich kościołach możliwość uczestnictwa wiernych w mszach św. W kościołach będzie obowiązywał nakaz zachowania dystansu społecznego i noszenia maseczek.

100. rocznica urodzin Jana Pawła II

Mszą św., która w symboliczny sposób zakończy transmisje internetowe z Watykanu, będzie liturgia sprawowana 18 maja o godz. 7.00 czasu lokalnego przez papieża Franciszka przy grobie św. Jana Pawła II w kaplicy św. Sebastiana w Bazylice Watykańskiej. W opublikowanej w poniedziałek informacji Nuncjatura Apostolska w Polsce podkreśliła, że msza odbędzie się bez udziału wiernych i będzie transmitowana przez media watykańskie.

Jak podkreślił Matteo Bruni, rzecznik Stolicy Apostolskiej, począwszy od 18 maja we Włoszech będzie można odprawiać msze z udziałem wiernych i z tego powodu od 19 maja zakończą się - trwające od marca - transmisje z porannych mszy z Domu Świętej Marty. 

- Papież, jak powtarzał to w minionych dniach, pragnie, aby Lud Boży mógł powrócić do jedności z Panem w sakramentach uczestnicząc w niedzielnej liturgii i odnawiając także w kościołach codzienne spotkania z Bogiem i jego słowem - powiedział Matteo Bruni.

Włochy: ograniczenia kością niezgody

Podpisany w miniony czwartek przez premiera Giuseppe Contego, szefa MSW, Luciana Lamorgese i przewodniczącego Konferencji Episkopatu Włoch, kard. Gualtiero Bassettiego o powrocie wiernych na liturgie zakończył okres restrykcyjnych ograniczeń, ale jednocześnie stał się realną odpowiedzią na wcześniejsze apele włoskich biskupów.

26 kwietnia premier Conte ogłosił kolejne złagodzenia restrykcji wprowadzonych za sprawą epidemii koronawirusa. Żadne z "poluzowań" nie dotyczyło jednak Kościoła, a konkretnie - przywrócenia mszy św. z udziałem wiernych. Zdecydowanie zaprotestował przeciwko temu włoski Episkopat. Biskupi wydali oświadczenie, w którym podkreślili, że nie godzą się na "naruszanie wolności kultu". Wówczas rząd zapewnił, że przeanalizuje stosowne formuły, pozwalające "jak najszybciej przywrócić udział wiernych w uroczystościach liturgicznych w warunkach maksymalnego bezpieczeństwa".

Decyzja rządu z końca kwietnia spotkała się z krytyką także ze strony dziennikarzy katolickich i autorytetów włoskiego Kościoła.

- Trudno zrozumieć, dlaczego, oczywiście w sposób rozsądny i odpowiedni, można będzie wrócić do fabryk i biur, wejść do małych i wielkich sklepów każdego rodzaju, iść do parku i ogrodu, ale nie można uczestniczyć w niedzielnej mszy

 - stwierdził szef katolickiego dziennika "Avvenire" Marco Tarquinio.

Prof. Andrea Riccardi, założyciel wspólnoty Sant'Egidio, podkreślił, że brak decyzji dot. uczestnictwa wiernych w mszach św. stanowi "bardzo poważny problem".

- Tu stawką jest Kościół, życie wspólnoty chrześcijańskiej, jej sieć solidarności na rzecz najmniejszych, jej wolność, usankcjonowana art. 7 Konstytucji i zasadami konkordatu. Ze strony rządu, przejście od zaleceń w sprawach ochrony zdrowia do całkowitej blokady posługi liturgicznej i sakramentalnej, jest wielkim skokiem poza jego kompetencje

- mówił w wywiadzie dla "Huffington Post".

- Czy uznano, że Kościół nie wie, jak zastosować te przepisy w swoim życiu? Teraz w tzw. fazie drugiej, Kościół nie rozumie, dlaczego potrzeby duchowe ludzi nie są brane pod uwagę. Nigdy dotąd nie byliśmy świadkami takiej ingerencji w wolność religijną. To może stworzyć zły precedens - dodał prof. Riccardi.

Luzowanie w Hiszpanii, zamknięcie we Francji

Także w innym bardzo mocno dotkniętym przez pandemię koronawirusa kraju, w Hiszpanii, w ubiegłym tygodniu zapadła decyzja o wznowieniu udziału wiernych w uroczystościach litrugicznych. Porozumienie rządu z episkopatem zakłada obowiązek noszenia maseczek przez uczestników nabożeństw, oraz zachowywanie dystansu co najmniej jednego metra. 

Podkreślono, że msze św. mają być krótsze, bez udziału chóru, a w kościele może znajdować się taka liczba wiernych, by nie przekraczała 30 proc. pojemności świątyni. 

Decyzja weszła w życie od poniedziałku, choć pierwsze msze św. z udziałem wiernych odbyły się już 4 maja w kilku wybranych parafiach na Wyspach Kanaryjskich i Balearach. 

Inaczej sprawa luzowania restrykcji dotyczących udziału wiernych w nabożeństwach wygląda we Francji. Zakaz zgromadzeń religijnych ma obowiązywać tam do 2 czerwca, choć wspólnota katolicka zabiegała o przyspieszenie terminu poluzowania ograniczeń. Po stronie francuskich katolików stanęła również liczna grupa parlamentarzystów, którzy wypracowali wspólne stanowisko, skierowane do francuskiego rządu. 

"Parlamentarzyści, którzy publicznie zwrócili się w tej sprawie do rządu, wskazują na niebezpieczne konsekwencje takich rozporządzeń. Wyznawcy wszystkich religii, nie tylko katolicy, czują się upokorzeni takim traktowaniem, odbierają je jako zamach na wolność kultu. Ponadto daje się im do zrozumienia, że w odróżnieniu od innych obywateli nie zasługują na zaufanie i nie są w stanie zorganizować zgromadzeń religijnych z zachowaniem obowiązujących reguł sanitarnych"

- mogliśmy przeczytać niedawno na stronach vaticannews.va.

Kard. Sarah o decyzjach rządów

Zdecydowane stanowisko w sprawie kultu w dobie epidemii wyraził prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, kard. Robert Sarah. W wywiadzie dla włoskiego dziennika "Il Foglio" zaznaczył, że "żadna władza świecka nie może zawiesić publicznego sprawowania kultu i nie ma nad nim kontroli". Podkreślił, że jest "niedopuszczalne" ocenianie przez polityków kultu jako sprawy pilnej lub mniej pilnej i zabranianie otwarcia kościołów dla wiernych.

Kard. Sarah ocenił, że transmisje mszy św. mogą "szkodzić duchowemu zdrowiu kapłana, który zamiast patrzeć na Boga, patrzy i mówi do bożka, jakim jest kamera". Dodał, że "zdobycie telewidzów za pomocą kamery" nie jest celem kultu.