W parlamencie nie brakowało dziś emocji, bo temat - kształt wyborów prezydenckich - elektryzuje wszystkich posłów. Części opozycji, m.in. Beacie Maciejewskiej (Lewica), nie spodobało się, że w projekcie ustawy ws. wyborów prezydenckich skład obwodowych komisji wyborczych ograniczono do trzech osób,

Czarnek: na miły Bóg, zgłoście kandydatów

Przedstawiciel wnioskodawców projektu ustawy ws. wyborów - Przemysław Czarnek z PiS - wyjaśnił, że rzekomo kontrowersyjna propozycja, by w obwodowych komisjach wyborczych zasiadały minimum trzy osoby, ma właśnie umożliwić normalne przeprowadzenie wyborów.

"Ten przepis proponujemy dlatego, że wskutek waszej obstrukcji i niezgłaszania kandydatów do obwodowych komisji wyborczych dochodziło do sytuacji w Polsce, w których komisje byłyby zdekompletowane. A wybory muszą się odbyć przy pracy kompletnych obwodowych komisji wyborczych. To nie jest tak, że chcemy, by komisje były trzyosobowe. Chcemy dziewięcioosobowe, tylko na miły Bóg, zgłoście kandydatów. PiS zgłosiło prawie 40 tys. kandydatów do obwodowych komisji wyborczych, PO - kilkuset. (...) Jeśli dalej będziecie stosować obstrukcje i nie będziecie zgłaszać kandydatów, to właśnie dlatego wpisaliśmy ten przepis, że minimum trzy osoby, bo komisje muszą pracować"

- powiedział.

Jeśli chodzi o okręgowe komisje wyborcze, to - jak podkreślił poseł Czarnek - najbardziej potrzebni są doświadczeni sędziowie. "Ale znów pojawiał się problem - środowisko sędziowskie wymagało na sędziach, którzy są w okręgowych komisjach wyborczych podawania się do dymisji, po to, by storpedować okręgowe komisje wyborcze" - zaznaczył.

Opozycjo, czego naprawdę chcesz

Na zarzuty opozycji odpowiadał też przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów Łukasz Schreiber. Najpierw wyjaśnił, że podczas wyborów to rząd zapewni środki ochrony osobistej, by nie obarczać tym samorządów. Następnie wypunktował opozycję, mówiąc, że nie wiadomo, czego jej posłowie tak naprawdę chcą, skoro najpierw byli przeciwni przeprowadzeniu wyborów w sposób tradycyjny, potem sprzeciwiali się formie korespondencyjnej i teraz też są przeciw obecnemu projektowi, który zakłada obie formy.

Odniósł się też do zarzutów, że rząd przekazał środki na organizację wyborów, a nie zajmuje się na ratowaniem gospodarki. - To absolutna nieprawda. Jeżeli chodzi o tarczę antykryzysową - według stanu na wczoraj - to jest 5 mld zł, które popłynęło do polskich przedsiębiorców i 15 mld zł z "tarczy finansowej", a więc łącznie 20 mld zł jest na kontach przedsiębiorców" - wskazał.

Wyraził też nadzieję, że uda się przyjąć kilka dobrych poprawek do projektu i zaapelował "o mniej jadu, a więcej odnoszenia się do konkretnych zapisów".