Były poseł, adwokat Jacek Wilk przekonywał na konferencji prasowej w Sejmie, że "w niedzielę wybory formalnie się odbywały, ponieważ nikt daty wyborów nie odwołał".

Według Wilka, do głosowania nie doszło, ponieważ zobowiązany do przygotowania wyborów wicepremier Jacek Sasin nie wykonał "ciążących na nim obowiązków związanych z zagwarantowaniem, zorganizowaniem i przeprowadzeniem głosowania".

Wilk argumentował, że na mocy specustawy wicepremier Sasin został zobowiązany do "doprowadzenia procesu wyborczego do końca". 

Przewodniczący koła Konfederacji Jakub Kulesza stwierdził, że "kłamstwem jest mówienie, że ugrupowanie rządzące spełniło żądania opozycji i na jej wniosek przełożyło wybory". 

W niedzielę PKW stwierdziła, że w wyborach 10 maja br. brak było możliwości głosowania na kandydatów. W związku z tym, że brak możliwości głosowania na kandydatów jest równoznaczny w skutkach z brakiem możliwości głosowania ze względu na brak kandydatów, marszałek Sejmu ma teraz 14 dni na ponowne zarządzenie wyborów.

Wybory prezydenckie, zgodnie z zarządzeniem marszałek Sejmu, miały się odbyć 10 maja. W czwartek Państwowa Komisja Wyborcza poinformowała, że w związku z tym, że obowiązująca regulacja prawna pozbawiła PKW instrumentów koniecznych do wykonywania jej obowiązków, głosowanie w niedzielę nie może się odbyć.