Jeszcze niedawno Kamil Zaradkiewicz stanowczo zaprzeczał, jakoby mógł ubiegać się o stanowisko I Prezesa Sądu Najwyższego. Według naszych informacji obecna sytuacja w SN - a mianowicie próba sparaliżowania jego funkcjonowania przez grupę "starych" sędziów - zmienia sytuację.

Obstrukcja i przedszkole

Od piątku w Sądzie Najwyższym trwa bowiem pat ws. wyboru kandydatów na nowego I prezesa, mający charakter obstrukcji ze strony dawnego układu sędziowskiego. Po dziewięciu godzinach obrad w piątek oraz siedmiu w sobotę nie wybrano nawet komisji skrutacyjnej. Dzisiejsze obrady mają rozpocząć się od ponownego przeliczenia głosów po trzecim z głosowań w tej sprawie.

- "Starzy" sędziowie dokonują obstrukcji tych obrad, formułując absurdalne wnioski formalne – oceniał w poniedziałek wiceszef Ministerstwa Sprawiedliwości Sebastian Kaleta. - Jednocześnie mamy obraz swoistego, bym powiedział wręcz, przedszkola, bo jeśli sędziowie, którzy mienią się "elitą", w ten sposób lekceważą prawo, w ten sposób lekceważą bardzo jasne procedury i pokazują, że wszystkie działania, które podejmują, służą temu, by nie wykonać obowiązkowych przepisów ustawy, to mamy bardzo niebezpieczny precedens – dodawał.

W czasie dyskusji wielokrotnie padały kuriozalne pytania o różne kwestie proceduralne, najczęściej o sposób oddawania głosu. Sędzia Krzysztof Rączka pytał też m.in. o to, czy przed obradami przeprowadzono dezynfekcję sali, na której odbywają się obrady.

- Dlatego obecnie coraz poważniej bierze się pod uwagę ewentualną kandydaturę Kamila Zaradkiewicza na stanowisko I Prezesa SN - mówi nasz informator.

Jeśli Zaradkiewicz kandydatem, kto będzie p.o.?

Spośród kilku sędziów, o których wspomina się w charakterze osób, które mogłyby go zastąpić w wykonywaniu tymczasowej funkcji pełniącego obowiązki Pierwszego Prezesa podczas trwającego Zgromadzenia Ogólnego SN, wymienia się byłego pełniącego obowiązki Prezesa Izby Dyscyplinarnej sędziego Jana Majchrowskiego lub też któregoś z sędziów Izby Kontroli Nadzwyczajnej - brana jest pod uwagę kandydatura sędziego Pawła Czubika, Marcina Łochowskiego lub Leszka Boska. Sędzia Bosek musiałby jednak zrezygnować z zapowiadanego przez niego kandydowania na Pierwszego Prezesa SN, co jest bardzo prawdopodobne z uwagi na nieukrywane jego aspiracje do aplikowania na członka któregoś z trybunałów międzynarodowych, które wydają się niepozbawione szans realizacji. W niektórych instytucjach jest on bowiem notowany jako uczeń i najbliższy współpracownik sędziego TSUE Marka Safjana.

Bardzo możliwe więc, że dzisiejszy dzień przyniesie kluczowe decyzje w przedmiocie wyboru I Prezesa SN.