O ostatnie zaostrzenie debaty politycznej w Polsce zapytaliśmy Jana Filipa Libickiego. 

- Z całą pewnością, jeśli mieliśmy do czynienia, z tym że nawoływano do zabójstwa kogoś, czy to na przykład Jarosława Kaczyńskiego, to każdy, kto nawołuje do zabójstwa drugiej osoby, to po pierwsze popełnia przestępstwo i oczekiwałbym, że stosowne organy się tym zajmą. Po drugie przekracza w ten sposób wszelkie dopuszczalne granice moralne, więc tego typu wypowiedzi należy w sposób jednoznaczny potępić. Sytuacja w Polsce jest gorąca, więc rozumiem, że czasem mogą się zdarzyć ostrzejsze wypowiedzi. Oczywiście nie mówię o tych wypowiedziach nawiązujących do zabójstwa, które potępiłem. Mówię o innego rodzaju wypowiedziach. Dla utrwalenia w Polsce pewnej kultury politycznej oczekiwałbym jednak, że nawet jeśli ktoś użyje w jakiejś debacie ze względu na skomplikowaną sytuacją polityczną ostrzejszego słowa, to będzie potrafił za to przeprosić

- twierdzi senator Polskiego Stronnictwa Ludowego: 

Wiceminister cyfryzacji Adam Andruszkiewicz w rozmowie z Niezalezna.pl przyznał, że "obserwujemy taką bardzo radykalną nagonkę". 

- Opozycja robi wszystko, żeby obalić legalny, demokratycznie wybrany rząd. Codziennie zacierają ręce, że to się uda. To też powoduje, że dzisiaj ci najbardziej, radykalni skrajni sympatycy się uaktywniają ze swoimi wariackimi zapewnieniami. Warto zaapelować dzisiaj do opozycji, żeby po pierwsze przeprosiła swoich sympatyków za te prowokacje, a po drugie zaapelowała o to, żeby uspokoiła emocje. Nie można dopuścić do tego, żeby doszło do rozlewu krwi. Co innego, gdy takie słowa padają ze strony sympatyków, wyborców a co innego, jeżeli słyszymy je z ust czołowych polityków. To bardzo niebezpieczne, zwłaszcza, jak spojrzymy w kontekście powiązań niektórych byłych polityków Platformy Obywatelskiej, na przykład z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi. To bardzo niebezpieczne środowisko i uważam, że nie należy tego zjawiska lekceważyć

- zaznaczył Andruszkiewicz. 

Z kolei Jarosław Sachajko, poseł PSL-Koalicji Polskiej podkreśla, że ważna jest rola mediów, by przypominać sytuacje, w których osoby publiczne wypowiadają się niegodnie. 

- Od dłuższego czasu mamy do czynienia z rozgrzewaniem przez polityków sytuacji. Zamiast tonować język wypowiedzi, po dwóch stronach mamy ten sam język ataku. Wiele osób daje się na to nabrać. Do mnie dzwoni wielu działaczy, miłośników Prawa i Sprawiedliwości również atakując mnie, mówiąc źle o mojej rodzinie, życząc mi źle. Dobrze, że państwo podjęliście ten temat, bo tu jest ogromna rola mediów, które by wskazywały takie sytuacje, gdzie politycy wypowiadają się niegodnie stanowiska, które otrzymali. Można zrozumieć osoby, które się nie interesują polityką, tylko od czasu do czasu coś usłyszą i uważają, że mają racje, ale politycy to są osoby, które z tego żyją i one obserwują tę scenę polityczną cały czas. Z historii wiemy, że mówienie źle o swoich kontrkandydatach, rozgrzewanie sceny politycznej, prowadzi do tragedii. Nie prowadzi do tego, że budujemy jedność narodową, a na tym przede wszystkim nam powinno należeć

- stwierdził Sachajko.