Śmierć, komunizm i PRL-owska afera

Były lata 70. nastoletnia Marzena Marbs, chciała pod willą Edwarda Gierka w Katowicach wykrzyczeć -"Zabiłeś mi rodziców!". I nazwisko I sekretarza KC PZPR napisała tylko małą literą. Jej ojciec Czesław Marbs, oskarżony w zagłębiowskiej aferze mięsnej, zmarł w więzieniu skazany na 15 lat. W systemie komunistycznym, potrzebowano kozłów ofiarnych, których można było oskarżyć o chroniczny brak mięsa i wędlin na rynku. Matka Marzeny - Grażyna Marbs popełniła samobójstwo, gdy rodzinę dotknął ten wielki cios. Marzena i jej siostra przez wiele lat nosiły piętno dzieci złodzieja.

Czesław Andrzej Marbs, zdjęcie zrobione 13 czerwca 1969 r. przez jego przyjaciela Janusza Stelmaszczyka, sosnowieckiego fotografa.
archiwum rodzinne

I za mięsem, i za chlebem

- Młodość mojego pokolenia, to początek kolejek za wszystkim. Przytoczę dowcip z tego czasu: "Jakie imię było najbardziej popularne? IZA, i za mięsem, i za chlebem, i za cukrem"... i tak można dodawać artykuły spożywcze i przemysłowe. Dzisiaj mogę mówić o Gierku bez emocji, ale piszę jego imię i nazwisko celowo małymi literami. Jeszcze w latach 90., gdy mieszkał w bliźniaku, w dzielnicy Brynów w Katowicach, przyznam się chciałam pojechać pod ten adres i wykrzyczeć: "Zabiłeś mi rodziców"

- powiedziała 62-letnia Marzena Marbs, która na stałe mieszka we Włoszech. Wyemigrowała z Polski wiele lat temu, by nie czuć się już córką złodzieja.

Zadarł z milicją

Czesław Marbs od 1966 do 1973 r. był dyrektorem centrali Miejskiego Handlu Detalicznego Artykułami Spożywczymi w Sosnowcu. (Przedsiębiorstwo funkcjonowało dobrze, jego dyrektor jako ekonomista potrafił zarządzać sporym zespołem ludzi i podległymi mu sklepami mięsnymi. Sosnowiecka centrala cztery razy z rzędu wygrywała w konkurencji międzyzakładowej). Rodzina Marbsów nie była majętna, ale to okazało się być bez znaczenia, dla dalszych jej losów. Za to gwoździem do trumny było to, że dziadkowie pani Marzeny w okresie międzywojennym byli właścicielami sklepu mięsnego w Sosnowcu. (Piętnowanie prywatnej inicjatywy było powszechne w czasach PRL-u). Jest rok 1973. Czesław Marbs, jako dyrektor przeciwstawia się powszechnemu zwyczajowi, by milicjanci w Sosnowcu (postępowano tak w całej Polsce) mogli otrzymywać na zapleczu sklepów mięsnych darmowe produkty. Zaczęły się kłopoty. Zgłosił proceder I sekretarzowi PZPR w Sosnowcu i napisał dokument, w którym kierownikom sklepów zakazał obsługiwania "kumochów". Ten zakaz nie spodobał się ani w milicji, ani w niektórych sklepach i tym zakazem Czesław Marbs zadarł z sosnowieckim organem pilnującym porządku publicznego. Został aresztowany i skazany na 12 lat więzienia (proces toczył się od lutego do lipca 1973 r.). Sąd orzekł też karę grzywny, która została zamieniona na dodatkowe 3 lata więzienia, bo skazany nie miał pieniędzy, by ją zapłacić. Ojciec pani Marzeny miał spędzić w więzieniu 15 lat. Prokurator domagał się kary 25 lat. Zarzucił mężczyźnie łapówkarstwo, przyjęcie korzyści majątkowej w wysokości 400 tys. zł. Za tę kwotę rodzina miała kupić nieruchomość, która w rzeczywistości jest domem odziedziczonym po rodzicach pani Grażyny. Czesław Marbs umiera w więzieniu w Potulicach (to jedno z najcięższych w kraju) w 1978 r. Matka zastraszana i szykanowana odebrała sobie życie. Marzena i jej siostra zostały same.

Zagłębie, to nie Warszawa

Największa w PRL afera mięsna miała miejsce w latach 60. XX w. Aresztowanych zostało wtedy ok. 400 osób, ale główną̨ postacią̨ w procesie był Stanisław Wawrzecki, dyrektor Miejskiego Handlu Mięsem Warszawa-Praga, który otrzymał karę śmierci. Wyrok został wykonany w 1965 r. (Władysław Gomułka, ówczesny I sekretarz KC PZPR „patronował” tej surowości władzy). Czterech innych dyrektorów otrzymało karę dożywotniego pozbawienia wolności, a pozostali podsądni zostali skazani na kary od 9 do 12 lat więzienia. Orzeczono też przepadek mienia i wysokie grzywny. W 2004 r. Sad Najwyższy uchylił te wyroki, uzasadniając, że zapadły z rażącym naruszeniem prawa. Ale w Zagłębiu jest inaczej.

- Sosnowiecka afera mięsna miała inne odcienie. Choć powstała na skutek afery warszawskiej i ich punktem wspólnym było mięso, będące piętą Achillesa dla Gomułki i dla Gierka, tu chodziło też o to, by zatuszować skandale w milicji. Aresztowano go bez dowodów winy, dlatego musiał się przyznać sam, że przyjmował pieniądze od kierowników sklepów. Pozbawiano go w śledztwie snu. Gdy z nim rozmawiałyśmy z mamą na pierwszym widzeniu, po wielu tygodniach od aresztowania, miał oczy czerwone jak krew

- mówi.

W Sosnowcu w sprawie afery mięsnej zgromadzono prawie 40 tomów akt. Oskarżonych zostało 26 osób.
"Na pewno byli w śledztwie naciskani. Co sam mimo opieki lekarskiej i na sobie odczułem" - pisał w tamtym czasie Czesław Marbs. - "Człowiek wierząc w Sąd - mógł się przyznać w śledztwie nawet do morderstwa, którego nie popełnił". 

Pani Marzena w 2016 r. przeglądała dokumenty w IPN Katowice. Rozmawiała ze świadkami tamtych wydarzeń i nie ma wątpliwości, że jej ojciec, jest ofiarą systemu komunistycznego. Teraz walczy o to, by oczyścić go z zarzutów.

Najtrudniej jej zrozumieć, dlaczego jego śmierć nastąpiła dzień przed tym, gdy miał złożyć prośbę o ułaskawienie... Na wcześniejsze zwolnienie go z więzienia ze względów zdrowotnych, nie wydano zezwolenia.

 



Źródło: niezalezna.pl,

 

Agnieszka Kołodziejczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo