Wygrana w dziewiątej rundzie z USA dała Europie awans na drugie miejsce z przewagą punktu nad rywalami. W ostatniej trzeba było utrzymać tę przewagę, ale się nie udało. Amerykanie zwyciężyli pewnych już pierwszego miejsca Chińczyków 2,5:1,5. W tej sytuacji drużyna Starego Kontynentu musiała także pokonać „Resztę świata”, z którą w piątej rundzie, bez Dudy w składzie, wygrała 2,5:1,5. Decydująca rozgrywka zakończyła się remisem 2:2. Oznacza to, że w niedzielnym finale USA zagra z  Chinami.

Najlepszy polski arcymistrz 22-letni Duda został wystawiony przez kapitana drużyny byłego mistrza świata Garriego Kasparowa na trzeciej szachownicy. Zmierzył się białymi z najlepszym szachistą Afryki w historii, 31-letnim Aminem.

Duda był mocnym punktem reprezentacji Europy. W szachach szybkich Polak jest jak "bestia"

Jako ostatni w zespole kończył partię, zwyciężył po 53 posunięciach, ale tylko uratował remis, gdyż swój pojedynek z Irańczykiem Alirezą Firouzją przegrał tym razem Ormianin Lewon Aronian, a na pierwszej i czwartej szachownicy padły remisy.

Było to trzecie zwycięstwo Polaka w Pucharze Świata, przy dwóch remisach i jednej porażce. W całym turnieju uzyskał cztery punkty w sześciu partiach.

Występ Dudy trzeba ocenić jako bardzo udany. Najsłabszy w drużynie był jego zmiennik Anish Giri, który mógł grać mniej. Myślę, że Janek z tych paru partii, w których wystąpił Holender, uzyskałby więcej punktów. Wydaje mi się, że jego potencjał nie do końca został wykorzystany, bo wiemy, że w internetowych rozgrywkach w tempie przyspieszonym radzi sobie znakomicie. Nie zdziwiłbym się, gdyby grał wszystkie dziesięć partii i zrobiłby najlepszy wynik z zespołu. Poradziłby sobie nawet na pierwszej szachownicy, bo potrafi wygrywać z każdym, a w grze tempem przyspieszonym jest po prostu "bestią”

– ocenił komentujący niedzielne partie w internecie arcymistrz Mateusz Bartel, czterokrotny mistrz Polski (2006, 2010-2012).