Dyplomata w wydanym w sobotę i udostępnionym czeskiej agencji CTK oświadczeniu ocenił, że "nieodpowiedzialne zachowanie" władz lokalnych budzi nieufność w dwustronnych obu krajów. Pisał też o zasługach Armii Czerwonej w wyzwoleniu Czechosłowacji.

Napisał, że wciąż są tacy, którzy starają się w sposób nieodpowiedzialny spekulować na temat historii, interpretować przebieg wydarzeń w interesie politycznej koniunktury i wyszukiwać w przeszłości preteksty do żądań i ataków.

„Rozumiemy, że nieodpowiedzialne kroki osamotnionych, oderwanych od rzeczywistości urzędników lokalnych nie odzwierciedlają nastawienia zdecydowanej większości mieszkańców kraju”

– oświadczył Zmiejewski.

Na napięcia w czesko-rosyjskich stosunkach mają ostatnio wpływ decyzje czeskich samorządowców, które Rosja ostro skrytykowała. CTK przypomniała, że chodzi o przemianowanie placu, przy którym mieści się ambasada Rosji w Pradze, na plac Borysa Niemcowa, likwidację pomnika sowieckiego marszałka Iwana Koniewa oraz upamiętnienie tych żołnierzy ze współpracujących z Wehrmachtem oddziałów rosyjskiego generała Andrieja Własowa, którzy w maju 1945 roku wspierali zbrojnie powstańców w Pradze.

Ambasada Rosji w Pradze poinformowała, że jest gotowa do dialogu z Czechami na podstawie obowiązującej umowy o współpracy z 1993 roku. Konsultacje mają m.in. dotyczyć polityki historycznej, w tym ochrony miejsc pamięci. Moskwa zarzuciła Pradze, że likwidacja pomnika Koniewa narusza ustalenia umowy. Czeski MSZ stanowczo odrzucił takie oceny i zaproponował rozmowy dotyczące ewentualnego przekazania Rosji pomnika Koniewa.

W miejscu, w którym do początku kwietnia br. stał pomnik sowieckiego marszałka, w sobotę rano nieznani sprawcy umieścili sedes. Incydent bada policja, a starosta dzielnicy Praga 6 Ondrzej Kolarz, który zainicjował usunięcie pomnika, bardzo krytycznie wyraził się o sprawcy tego incydentu.