Hańba! – mocne słowo. Jak pisał profesor Aleksander Brückner słowo to jeszcze w wieku XV pisało się przez „g” i brzmiało „gańba”, a pochodziło od czasownika „ganić”. Gańba zatem to było coś, co należało zganić i zawsze miało silny emocjonalny wymiar. Dlatego trzeba go używać tylko w szczególnych przypadkach, m.in. takich jak ten, gdy Rosjanie zerwali w Twerze dwie tablice upamiętniające polskich oficerów zamordowanych przez NKWD w Katyniu oraz ofiary NKWD. Twer to dawny Kalinin, a tablice były umieszczone na budynku tamtejszego Uniwersytetu Medycznego.

– Hańba! – zakrzyknął wstrząśnięty minister Jan Józef Kasprzyk w reakcji na ten skandaliczny czyn, używając adekwatnego i zgodnego z polską tradycją słowa. Oburzenie wyraziły właściwie wszystkie polskie instytucje, które powinny to uczynić: od ministerstw po IPN.

Dla nikogo z nas nie jest tajemnicą, dlaczego tablicę zostały zdemontowane – to Polska przypomina światu prawdę o tym, czym dla nas był tzw. „koniec wojny”. Owszem, zakończyła się udręka okupacji niemieckiej, ale zaczęła niewola sowiecka. Głośne o tym mówienie przez Polaków doprowadza Putina do wściekłości. Bo przecież takie słowa, jak te, które wypowiedział w wywiadzie dla włoskiego dziennika „La Stampa” premier Morawiecki krążą po świecie i budzą reakcje Włochów – nawet tych z prawicy, dla których prezydent Rosji jest bohaterem walki świata konserwatywnego z tym liberalnym reprezentowanym przez Brukselę. Nie rozumieją oni, że Putin od całej sowieckiej przeszłości nie tylko się nie odcina, ale wręcz zaprzecza jej zbrodniczej sprawczości. Zerwanie tablic w Twerze to nic innego jak jeden z wielu podobnych kroków nowego jedynowładcy rosyjskiego imperium, który w polityce historycznej uprawia metodę „na rympał”. W tej metodzie jest zrywanie tablic, zaprzeczanie oczywistym faktom, wypieranie się odpowiedzialności, manipulowanie faktami, kłamstwo i próba robienia zbrodniarzy z ofiar. To Rosjanie potrafią świetnie. Gdy w chwili, w której świat celebruje 75. rocznicę zakończenia wojny, sięgają po kłamstwo katyńskie (bo czym innym jest usunięcie tablic, jak nie powrotem do kłamstwa katyńskiego?), świadczy to o tym właśnie, jaka współczesna Rosja naprawdę jest. Nie miejmy złudzeń – to kontynuator tych samych „wyzwolicieli”, którzy w 1945 roku gwałcili, grabili i zabijali Polki i Polaków. Tak jak niegdyś dokonywali rzeczy haniebnych, tak samo czynią i teraz. Hańba! – krzyczeć więc nie tylko można, ale po prostu trzeba.