W Twerze w centralnej Rosji z gmachu, który był siedzibą sowieckiego NKWD, zdemontowano wczoraj na zlecenie prokuratury tablicę poświęconą zamordowanym tam ofiarom zbrodni katyńskiej - jeńcom obozu w Ostaszkowie. 

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy szefa Urzędu ds. Kombatantów i Osób Represjonowanych Jana Kasprzyka.

Usunięcie tablic w Twerze to absolutna hańba. Czynią to Rosjanie w momencie, kiedy obchodzimy kolejną rocznicę zakończenia II wojny światowej. Czynią to Rosjanie, którzy są współodpowiedzialni, wraz z Niemcami, za wybuch II wojny światowej. Czynią to Rosjanie, którzy zamordowali naszą elitę. Czynią to potomkowie tych, którzy rozstrzeliwali polskich oficerów w ramach zbrodniczej, ludobójczej akcji katyńskiej. Nie ma słów, aby ocenić w sposób kulturalny i wyważony to, co stało się w Twerze

- mówi w rozmowie z portalem Niezależna.pl.

Jak podkreśla, Rosjanie od samego początku próbowali najpierw tuszować zbrodnię katyńską, potem ją przekłamywać i na kłamstwie katyńskim budować również swoją pozycję międzynarodową.

Próbują, niestety, nawiązywać do tej niechlubnej tradycji lat 40., 50. i następnych. Co nas jeszcze czeka? Trudno powiedzieć, ale na pewno trzeba się temu bardzo mocno przeciwstawiać. Dobrze też, że są Rosjanie, którzy widzą, że istnieje problem, że Rosja musi zderzyć się ze swoją haniebną przeszłością, jaką był okres sowiecki, czas mordowania w sposób okrutny jeńców wojennych

- wykazuje Kasprzyk.

To jest również historia Rosji. Jeżeli Rosja chce się odwoływać do dziedzictwa Związku Sowieckiego, a czyni to mniej więcej od 20 lat pod rządami Putina, to musi mieć pełną świadomość, że historii nie zakłamie. Że to, co stało się w Katyniu i w wielu innych miejscach, jest elementem jej historii. I za to należy przepraszać

 - dodaje.

Zobacz całą rozmowę: