W czwartek przedsiębiorcy z wielu regionów Polski przyjechali do Warszawy, aby zaprotestować przeciw "zamrożeniu gospodarki" z powodu pandemii koronawirusa. Na początku jeździli wokół Ronda Dmowskiego, a następnie grupa protestujących przeszła Alejami Ujazdowskimi i zatrzymała się najpierw przed Sejmem, a później przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów. W proteście uczestniczył m.in. kandydat na prezydenta Paweł Tanajno.

Fogiel pytany w piątek w Programie Pierwszym Polskiego Radia o to, czy ten protest miał charakter polityczny odparł, że tutaj sytuacja jest kilkuaspektowa.

Przede wszystkim ja oczywiście rozumiem, że te ograniczenia w gospodarce, te ograniczenia również zdrowotne, jeśli chodzi o zachowywanie odstępu, maseczki, zamknięcie części branż, że one są niezwykle trudne dla polskich przedsiębiorców. Absolutnie to rozumiem i nie przyszłoby mi go głowy w jakikolwiek sposób protekcjonalny tych ludzi, którzy się muszą z tym mierzyć traktować

- podkreślił polityk PiS.

Ale z drugiej strony - dodał - musimy zdać sobie sprawę, że nikt nie podejmowałby takich działań wiedząc, że one zaszkodzą polskiej gospodarce. "Tutaj kluczową sprawą jest walka z epidemią i doprowadzenie do takiej sytuacji, w której wszyscy Polacy będą bezpieczni. Nie chcemy, żeby powtórzył się scenariusz włoski, hiszpański, czy amerykański" - podkreślił Fogiel.

Wicerzecznik PiS zaznaczył, że jest absolutnie przekonany, że zdecydowana większość polskich przedsiębiorców obecnie po prostu mierzy się z tymi trudnościami. "Stara się w sposób odpowiedzialny funkcjonować" - powiedział Fogiel.

Według niego, ci którzy pojawili się w czwartek przed Kancelarią Premiera, wzięli udział w wydarzeniu, które - jak mówił - "w ewidentny sposób jest częścią kampanii wyborczej jednego z kandydatów na prezydenta".